Nie wiem czy boisz się własnie operacji babskiej czy ogólnie zabiegu? Nie ma czego się bać, mówi Ci to osoba, która była piętnaście razy na bloku operacyjnym a wygląda jak okaz zdrowia! Niektóre dziewczyny sprawdziły to osobiście

Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.


Po pierwsze nikt jeszcze u Ciebie raka nie zdjagnozował, bo mięśniak jest guzem łagodnym, a torbiele też w większości wypadków takie są, wycina się i po kłopocie. Fakt, będziesz martwić się wynikiem hp, ale to jest normalne. Trzy lata temu usuwałam małego guzka z nosa, który oczywiście standardowo był skierowany na badanie, potem czekanie 2 tygodnie były męczące. Wszystko wyszło dobrze. Teraz znów czekam na wynik i też się stresuję. Natomiast sama operacja, no cóż, da się przeżyć. Ja mam 38 lat i w moim wątku możesz poczytać, jak jest. Od ponad dwóch tygodni jestem prawowitą Syrenką, nie wiem jakie moje życie będzie, jak się wygoję i dojdę do siebie, ale szczerzez wierzę, że będzie lepsze. Wszystkie dziewczyny na tym forum pomagają sobie nawzajem, aby właśnie tak było. Tak więc głowa do góry i nie panikuj, bo właściwie, to nie masz powodów







a więc stanowczo za późno. To jest poważna operacja i twój organizm na każdym kroku o tym Ci przypomina i rady by się oszczędzać, odpoczywać i nie dźwigać nie są wyssane z palca. Dalej czekam na wynik hist-pat, dziś dzwoniłam jeszcze nie ma. Taki wynik może przyjść nawet po miesiącu.
Trzymaj się kochana i Ty i Ismenka 



Ja z perspektywy czasu widzę, że ten okres przed operacją jest najgorszym czasem, bo mimo iż wszyscy pocieszają to i tak głowa pełna złych myśli. Ale to minie. Ja sama nie wiem kiedy to minęło i już życie toczy się dalej. U Ciebie też tak będzie. Mąż Cię wspiera i to jest bardzo ważne. Dobrze, że nie jesteś z tym sama. Mnie wspierała tylko córka z zięciem, a teraz nawet ich nie mam, bo wyjechali za pracą do Londynu, a na dodatek w tym czasie jak byłam po operacji zupełnie niespodziewanie w bardzo krótkim czasie odeszła moja przyjaciółka (kuzynka)i jej brak odczuwam na każdym kroku, w każdej minucie (zmarła 12 czerwca). Nie wiem skąd brać siły, ale uparcie sobie mówię, że trzeba cieszyć się z tego co się ma, że nie jest na tyle źle, żeby nie mogło być gorzej. 

Ściskam Was mocno...

Powrót do Przygotowały się z naszą pomocą
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości