Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.

Po złym hp zrobiono mi kolposkopię i niczego nie znaleziono.Więc ja - hurra. POtem jednak znowu narkoza i pobranie wycinków z szyjki. Pamiętam jeszcze jak zasypiałam słyszałam kłótnie lekarzy, że "raka się ma lub nie" i "nie można być trochę w ciąży". No i wtedy już mi potwierdzono, ale nie wiadomo bylo jak duży. Do dnia operacji byłam przekonana, że będę miała tylko konizacje. Dlatego też przed operacją nie trafiłam do Syrenkowa (czego żałuję!). Jednego dnia po prostu do mnie zadzwonili ze szpitala, kazali się zarejestrować w szpitalu i tam mi powiedzieli, że trzeba jak najszybciej operować. Szłam totalnie nieprzygotowana, późnij tylko moja druga połówka codziennie przynosiła mi wszystkie rzeczy.




Ja walczyłam o moją macicę do ostatniej chwili, ale mój operator jasno i dobitnie mi powiedział, że każdy dzeiń zwłoki jest liczy się na moją niekorzyść. Jeśli u Ciebie tego nie mówią, to chyba jest nadzieja. Na pewno zabierze to dużo więcej Twojej energii i czasu, ale może będzisz mogła mieć dzieci (jeśli to jest w Twoich planach) i żyć normalnie. Choć z drugiej strony, z rakiem nie można grać w pokera. Twoja decyzja. Uściski 

.


. Ja mogę Ci tylko jeszcze doradzić, byś podjęłą w pełni przemyślaną decyzję, której później nie będziesz żałowała. Ja w pewnym momencie byłam tak zmęczona całą diagnostyką, że już nie myślałam o konsultacjach, tylko o jak najszybszym zakończeniu tego koszmaru. Ale dzisiaj trochę tego żałuję, bo zawsze mam z tyłu głowy myśl, że gdzieś indziej może wykonaliby bardziej oszczędzającą operację... Jestem z Tobą myślami 
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości