Belli mi to już wcześniej dokuczało, tylko raz mniej raz więcej, a raz wcale i zwalałam to na karb operacji. Jakieś licho mnie podkusiło, żeby poczytać o torbielach na jajnikach no i się zaczęły chore filmy
a z babunią radzę sobie już całkiem nieźle i nie dźwigam, a z wózkiem też nie przesadzam. Jeździmy tylko po asfalcie i nie daleko i nie co dziennie. 





Tak więc - jak to się mówi - wszystko mija. Teraz juz nawet nie używam HTZ. A potem to już tylko blade wspomnienie. Wcal nie jakieś straszne. Pozdrawiam wszystkie syrenki i wszystkim zdrówka życzę
U mnie zdrowotmie ok.Mam inne problemy rodzinne z bratem,ale takie jest życie.Operacja mi pomogła,wiele problemów zniknęło .
szkoda zaprzątać sobie głowy takimi myślami
