marzenko jestes zwolenniczka przyjmowania suplementow , ok. Ja rowniez łykam pewne witaminy, bo wiem, ze w pozywieniu nie dostarcze ich w odpowiedniej dawce.
Mysle jednak, ze jest roznica miedzy organizmem, ktory nie chorowal, ktory nie byl np naswietlany , a tym , ktory jest kompletnie rozchwiany wskutek choroby. Moze wtedy suplementacja chemiczna jest mniej korzystna od dostarczania organizmowi witamin i mineralow tylko i wylacznie naturalnych?Moze o tym mowia lekarze?Zamiast kolejnej piguly, moze lepiej zjesc watrobke lub wypic sok z buraka?
Z Twoich poprzednich postow wyczytalam, ze np Ty, jestes przeciwna braniu htz, a przeciez to nic innego jak dostarczanie tego, czego organizm , wskutek klimakterium traci.
Zauwazylam jedno- teraz, wskutek mozliwosci jakie daje net, mozliwosci poczytania roznorodnych opini, wzajemnie sie wykluczajacycha, czlowiek kompletnie glupieje
