piszę do Was bo nie wiem gdzie mam szukać już pomocy i kilku słów wsparcie. Nie chodzi tutaj o mnie ale o moją mamę. Jakieś dwa miesiące temu udała się do ginekologa (nie pamiętam już kiedy wcześniej u niego była). Okazało się, że miała mięśniaki oraz polipy. Badania cytologiczne też nie były za ciekawe (ASCUS). Po krótkim czasie trafiła na stół operacyjny - usunięcie macicy z przydatkami. Wszystko już wracało do normy do czasu aż przy odbiorze badań histopatologicznych okazało się, że mama miała raka (wtedy myślałam, że to rak szyjki macicy i że przecież go wycięto). Wczoraj miała otrzymać pierwszą chemie (miała to być chemia zapobiegawcza - kilka razy, później radioterapia). Okazało się jednak, że trzeba usunąć węzły chłonne (chyba te koło miednicy - nie wiem dokładnie). Wiem też że robili jej rentgen klatki piersiowej. Czy gdyby tam działo się coś niedobrego (odpukać) to dadzą o tym znać? Czy też od razu dadzą chemie?
Jak będzie wyglądać ta operacja? Miała któraś z Was taki przebieg? Chcę wiedzieć jak będzie cięta moja mama i jak długo będzie musiała zostać w szpitalu.
Po jakim czasie będzie mogła zacząć brać chemie i radioterapie?
Dodam, że moja mama miała CIN III oraz, że po wczorajszych badaniach napisali coś o raku jasnokomórkowym błony śluzowej trzonu macicy oraz o raku macicy.
Czekam na jakieś informacje od Was bo się cholernie boje


a skoro ma czarne myśli ( i bez czytania one się pojawiają przy takiej chorobie),to TYM BARDZIEJ chciałybyśmy ją poznać 
, choć Bogu dzięki
nie mam doświadczeń z tą nieszczęsną chorobą. ....
czego doświadczyły u nas już dziesiątki , a nawet setki 
ale z czasem większość problemów odejdzie
to nasza
Wspieraj i pomagaj mamie jak tylko możesz i potrafisz
Umawiaj mamę na badanie i termin operacji. Pozdrawiam i życzę duuuuuużżżżżżżżoooooo zdrowia

