powodzenia Ci życzę

Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.

.Trochę boli brzusio...dostałam dziś trochę rosołku i bzusio głośno się zachowuje.ozdrawiam Was wszystkie ze szpitalnego łóżeczka

ściskam Cię mocno, odpoczywaj teraz i wracaj szybciutko zdrowa do domku
Słuchaj własnego organizmu i będzie dobrze. Cieszę się, że czujesz się dobrze. 

Wracaj tu do nas ze sprawozdaniem

Dobrze wiedzieć, ze jest ok i tak trzymać 
Melduję się po raz drugi,tym razem w lepszej formie i prawie wcale nie przeszkadza mi laptop
a nawet kubek z cola-cao(w moim szpitalu o tej porze podają gorące kakao)
Jeszcze dwa dni temu miałam spore problemy z moim jelitkowem i ciężko mi było skupić się na czymkolwiek innym,nie pomagały żadne dostarczane mi środki,zaliczyłam nieprzespaną noc,ale teraz już jest coraz lepiej.Moja operacja przebiegła bez żadnych sensacji:pełna narkoza plus znieczulenie dolędźwiowe,które pozostawili mi "załączone"jeszcze przez 48godz po operacji,dzięki któremu nie odczuwałam prawie żadnego bólu(osobiście polecam,jeżeli któraś z pań otrzymuje od lekarzy taką propozycję nie bać się
)Byłam operowana jako pierwsza:o godz 8.00 zabrali mnie razem z moim łóżeczkiem na operację a o 14 odstawili z powrotem na miejsce.Przed operacją anestezjolog próbował mi wytłumaczyć na czym będzie polegało moje znieczulenie,mówił coś o respiratorze,intubowaniu itp,ale jak doszedł do wkłucia się w mój kręgosłup,przerwałam mu i powiedziałam,że wolę nie wiedzieć bo się bardziej denerwuję
.Z narkozy wybudziłam się szybciusio(o 9.30 zaczęli znieczulenie dolędźwiowe,a o 12.00 byłam już na sali pooperacyjnej całkowicie przytomna.O tym że miałam rurę intubacyjną w gardle świadczyła tylko chrypa.Tak więc moje Panie strach ma wielkie oczy,niepotrzebnie zamartwiamy się na zapas
.Przynajmniej ja bałam się nieprzytomnie
.Pozdrawiam całe Syrenkowo,dzięki Kochane za wsparcie i słowa otuchy ,które otrzymałam od Was w ciężkich chwilach.


gratulacje dla Ciebie i Twoich medykow

Szpital w którym przytrafiło mi się rozstać się z moją macicą jest nowy i na pewno nie da się o nim powiedzieć,że niedoinwestowany.Nie zauważyłam,żeby oszczędzali na czymkolwiek,jestem pod wrażeniem.A to,że przeżyłam moją pierwszą w życiu operację tłumaczę tym,że mają tu suuuper specjalistów
.Ale moja kuracja nie jest jeszcze "wyprowadzona "na właściwe tory,bo w ranie pooperacynej gromadzi się płyn ,który codziennie jest wyciskany z mojego brzucha
,dziś włożyli do dziury w brzuchu taką gumową rurkę i założyli opatrunek.Zobaczymy jutro,czy podziałało.I chyba od tego będzie zależało,czy a raczej kiedy pozwolą wrócić mi do domu.Bardzo mi zależy na czasie bo na początku czerwca muszę być w Polsce.Moja opieka domowa mam nadzieję, stanie na wysokości zadania 

Wczoraj wypuścili mnie do domu.
Czuję się bardzo dobrze i poza tym,że czasami trudno mi jeszcze całowicie się wyprostować jest
.Poszłam dzisiaj z buta do ośrodka zdrowia na zmianę opatrunku bo mam bliziutko i nikt się nie zorientował,że ze mną coś nie tak
A z "jelitkowem" radzę sobie za pomocą Lactulosum,o którym dowiedziałam się przed operacją na syrenkowym forum i zażyczyłam sobie by rodzina ściągnęła mi go z Polski.Tak więc z każdym dniem lepiej,czego z całego serca życzę innym Syrenkom po,jak i tym oczekującym na operację

wracaj do zdrowia

Tylko uważaj,nie przeforsuj się,brzuszek będzie cierpiał 
życzę Tobie szybkiego powrotu do zdrowia




.Przepraszam,że się nie odzywałam.Wiem,że to niezbyt dobrze o mnie świadczy
,ale to dlatego,że nie jestem zbytnio zaprzyjaźniona z laptopem i klawiaturą,a zwłaszcza z klawiaturą.Wczoraj chciałam się wytłumaczyć,napisałam posta.Długiego.Drukowałam go pół godziny.I wiesz co? Zjadło mi go!!! nie wiem jak i dlaczego.Może dlatego,że w międzyczasie miałam rozmowę telefoniczną i była zbyt długa przerwa w pisaniu....?Nie wiem
chciałam być sprytniejsza i postanowiłam zapisać kopię roboczą zanim mi ją wetnie.No i zapisałam.Tyko że teraz nie wiem gdzie ona jest
znów coś zepsułam
.Uparłam się ,muszę Ci odpowiedzieć,może tym razem się uda
.
, bo jeżeli nie.....
??? MUSI BYĆ!!! Ogólnie jest ok,tylko od 2 tyg dokuczają mi uderzenia gorąca.Lekarz nie zaproponował mi żadnej kuracji,to upomniałam się sama.Zalecił mi przyjmowanie suplementu SERELYS (w Polsce nazywa się FEMAL FORTE MENOPAUZA).Biorę go od 5 dni i...nic!!!Ale wyczytałam,że pierwsze efekty będą zauważalne dopiero po 2 tyg, a a optymalne rezultaty po 2 mies.Przyznam,że spodziewałam się HTZ,jakichś plasterków,żeli ,czyli tego,co stosuje większość z Was.No ale pożyjemy,zobaczymy.A teraz szybciutko wysyłam,żeby nie wcięło

Powrót do Przygotowały się z naszą pomocą
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość