Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.

i wspieram modlitwą
będzie dobrze



, podczas wymiotowania poczułam coś mokro na boku , patrzę, a tam wielka plama krwi. Zadzwoniłam po koleżankę która zaraz się u mnie zjawiała. Zadzwoniła i na pogotowie i na oddział. Jednak jakby pogotowie mnie zabrało to zawieźliby mnie do Wejherowa, więc czekałam na mojego chłopaka, który już był w drodze. Z rany cały czas się lało i było jakieś podejrzane twarde miejsce. Nie miałam siły wstać kręciło mi się w głowie byłam strasznie osłabiona. W szpitalu dość szybko przyszedł lekarz z mojego oddziału taki młodziak. Zleciał najpierw USG, ale zmieniał na TK , bo mógł się zrobić krwiak. No dzięki Bogu nic tam nie było oprócz powietrza, które po takiej operacji jeszcze w tym okresie się utrzymuje. Potem czekanie, czekanie, czekanie. na koniec morfologia i czekanie , sączek i opatrunek, który mam za krótki nie obejmuje całej rany, będzie bolało przy odklejaniu
. Mam się pojawić na oddziale po południu, ale już przestało krwawić. Zmienił mi lek, który przyjęłam z ogromnym strachem, ale jest ok.
Dzięki kobitki za wszystko

nie za mocno.



, ale chyba po raz pierwszy tak mój organizm zareagował -blllleeeee

bo po wczorajszym czyszczeniu slabiutka jesteś



, a teraz powinno być ok
do szpiala,
i tej wersji będę się trzymać i Wam też radzę
, każdy jak musi to musi nie ma innej opcji... sypać się będę jak skończę 102 lata , a i to nie koniecznie takie oczywiste



Powrót do Trafiłam do Was po operacji usunięcia macicy
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość