Dziewczyny! Może natkniecie się gdzieś w necie, czasem w tv, na kolegę mojego męża, Jacka Gaworskiego. Jacek choruje od lat na stwardnienie rozsiane, a bodajże 2 lub 3 lata temu, zdiagnozowano u niego rak rdzenia kręgosłupa. Wydawałoby się, że mając stwardnienie już nic gorszego nie może go spotkać, a tu taki kolejny cios. Ale Jacek walczy, nie tylko z chorobą. Jako szermierz, teraz na wózku.
Kiedy wali nam się świat, myślimy "Co jeszcze może mi się przytrafić???" i wydaje nam się to takie niesprawiedliwe. Ciężko się pogodzić z tym wszystkim, z czasem wchodzimy w nową sytuację i podejmujmy rękawicę.
Myślę, że ludziom wierzącym jest łatwiej.
Każdej z Was życzę siły do stawiania czoła przeciwnościom, a Margo w szczególności!
