Hopiś, Margo, Oliczku, ja niestety ie wiem, jak było u mojej mamy, zmarła mając 46 lat.
Sama łapię się na tym, że chętnie bym ją podpytała, bo ponoć to genetycznie uwarunkowane.
Myślę jednak, że każda kobieta, do końca swoich dni, powinna się kontrolować.
Moja teściowa była jednak innego zdania, do gina nie chodziła po menopauzie,
a w wieku 76 lat się okazało, że zajęte są i jajniki, i macica i jelita i tak na prawdę nie wiadomo, od czego się zaczęło.

Z kolei moja sąsiadka w tym samym wieku, również gina nie widziała wieki, a czuje się znakomicie i jest w świetnej formie.
Pewnie to są osobiste uwarunkowania, ale moim zdaniem kontrolować się trzeba.
Ja zaczęłam swoją podróż po forum od nowa. Czytam wszystko o menopauzie, hormonach itp.
Niby wcześniej coś tam mój lekarz wspominał o ryzyku usunięcia macicy, ale po wczorajszej wizycie mam już niemal pewność.
I szlag mnie trafia, bo pytałam lekarza, czy nie może mi tego trzonu laparoskopowo usunąć, skoro ta moja M taka nieciekawa, mięśniak duży.
Po co ciąć i większe szkody wyrządzać. Spojrzał się na mnie, jak na dziwaka i powiedział, że przecież o usunięciu macicy nie ma póki co mowy.
Idę na stół po usunięcie mięśniaka a w trakcie się "zobaczy". Co pytanie, inna odpowiedź. I bądź tu mądry.
Ja
Wam wszystkim dziewczyny bardzo, bardzo dziękuję za wsparcie. Dużo to dla mnie znaczy, że mogę zamarudzić komuś,
kto tak dobrze moje obawy i objawy zna i rozumie.
