I tak przypadkiem w końcu mi się udało tu dotrzeć. Ufff 
Mam na imię Monika, mam 38 lat. Od trzech lat jestem bogatsza o mięśniaka. W momencie ujawnienia,trzy lata temu, miał 1,3 cm. Po roku już 2,7 cm a w październiku zeszłego roku 4,3. Tydzień temu byłam u innego ginekologa, na jego sprzęcie około 5 cm. Obaj mówią, że czas na operację, której termin mam za dwa tygodnie. No i domyślacie się dziewczyny, co teraz czuję.
Panika! Czytałam już wszystko i wszędzie, co nie wiele mi dało, bo strach dalej jest. Gdyby sprawa rozbijała się o samo usunięcie mięśniaka, jak mówił mi mój pierwszy gin, nie było by takiego dramatu. Ale drugi uświadomił mi, że akurat mój kolega umiejscowił się tak fatalnie, że może być kłopot z jego usunięciem, bez usuwania trzonu macicy. I tu jest problem, bo ja z nią jestem emocjonalnie związana.
Wydaje mi się, że to jeszcze nie jest ten czas, by się jej pozbywać. Tym bardziej, że tyle naczytałam się o skutkach ubocznych takiej operacji. Chciałabym zasnąć już teraz i obudzić się po wszystkim.
Pozdrawiam Wszystkie Panie przed i po i dziękuję bardzo, za możliwość bycia tutaj.
Nie ukrywam, że liczę na wsparcie...
sama przyznalas sie ze podczytujesz od pewnego czasu to wiesz ze ile nas tutaj jest tyle historii... nie zawsze sa rozowe... wlasciwie nigdy nie sa rozowe. ale radzimy sobie raz lepiej raz gorzej. wiekszosc, zdecydowana wiekszosc lepiej. i nie zaluje decyzji o radykalnej operacji. ja tez.



usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..