Wiedziałam, że "u Ciebie" najprędzej znajdę pomoc.
Jak wynika z tytułu wątku chodzi o sanatorium.
Gin. mówi, że przez 5 lat nie da mi zgody na sanatorium, a w NFZ mówią (tak jak Ty) o 12 miesiącach.
I co tu robić? gdzie iść po właściwą odpowiedź?
Zdaję sobie sprawę, że lekarz dający ew. zgodę musi przeanalizować całą dokumentację, ale w tej sytuacji musiałabym zmienić gina, a ja jestem pod opieką por.onkolog. w szpitalu gdzie byłam operowana (wydawało mi się to rozsądne? do tej pory?
).Ponieważ do 12 mieś. jeszcze "mam czas" będę musiała pomyśleć o zmianie gina? (zwłaszcza, że po pierwszej wizycie kontrolnej i jego ostrym wtargnięciu w moje wnętrze poleciała krew - tłumaczył, że to zrost p brachyterapii???
)Kochane syrenki, może któraś z Was ma dobrego gina w W-wie?
Pozdrawiam i wieeeeelkie buziaki
mioduszka



usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..


bo borowinę w Połczynie przepisuja prawie wszystkim bo z tej borowiny słynie Połczyn 
zostaje mi wyjazd na narty (czytaj pilnowac wnuki i spacery) a młodzi szusują na nartach