Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.
ale w końcu powiedział, że nie będzie mnie męczył bo widzi, że leczenie nie przynosi skutku, czas biegnie,zamiast mi sie poprawiać to jest gorzej. W piatek poszłam po skierowanie do szpitala, we środe juz byłam na oddziale, we czwartek operacja w niedzielę do domu. Moja motywacja chyba sprawiła, ze czas rekonwalescencji przeszłam super a to tez dzieki Wam. Trafilam tu dwa tygodnie po operacji, trochę się bałam poruszać po terenie, gdzie wszyscy się znali, dużo wiedzieli o swoich problemach a ja jak ten słoń w składzie porcelany poruszałam się ciężko pytając o tak oczywiste i przyziemne sprawy ż az mi głupio było....Życzliwość, szacunek, ciepło forumowiczek sprawiło, że zostałam to na długo. PRzeżywalam z Wami wiele wspaniałych, zabawnych chwil, smutków tych malych, codziennych i prawdziwych tragedii...Niestety nie ominął mnie też w tym czasie wielki dramat w postaci smierci bratowej, która walczyla tak bardzo i tak bardzo chciala żyć, ale ktos zdecydował inaczej i nie ma Jej juz wśród nas. Wiele chorób przetoczyło sie tez przez moją rodzinę ale był tez fantastyczny moment kiedy córka oddała szpik swojemy bliźniakowi genetycznemu zza granicy. Rok niesamowity po prostu. Teraz czuje się dobrze i wiem i doceniam to bo nie wszystkie dziewczyny które przeszły tę samą operację mogą to samo powiedzieć.Miałam szczęście, że trafiłam na lekarza( przysstojnego jak diabli), który w końcu potraktowal mnie jak należy, spotkałam Was i otzrymałm ogromne wsparcie zarówno tu jak i w swojej rodzinie. I wiem, że nic nie może wiecznie trwać a zdrowie jest tak ulotne, leki które przyjmuję mogą narobić wiele złego w moim ciele ale z perspektywy tego czasu powiem nie żałuję, warto było i Wam bardzo dziękuję.Olikkowi, Mariatydzie, Julci, Bulbi, Tessuni,Karmaguli Eli, Iwon, Wikiam, które od poczatku prowadziły mnie za rekę. Roszpunce, która tak wiele mi wytłumaczyła i była taka cierpliwa i jest mi strasznie żal, że jej juz tak długo tutaj nie ma I dziekuję też wszystki innym dziewczynom, kórych nie wymieniłam ale wiem, ze tu jesteście i zawsze na Was mogę liczyć


Może są jakieś medykamenty, chociaż w to nie bardzo wierzę....
ja też nigdy nie chrapałam a od jakiegoś czasu dowiaduję się, że jednak włączam traktor
i też chętnie dowiedziałabym się czy jest na to jakaś rada ...

usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..
do apteki...mówisz ze trzeba nawilżać krtań? A wiesiołek jaki, w jakiej postaci?
usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..

Oliczku
łykam te witaminy od pół roku, wodę mam cały czas przy łóżku i nie tylko stoi, ale dużo piję tak że nawet muszę wstawać w nocy do łazienki, a i tak jest gorzej i w nocy
na szczęście ja nikomu nie przeszkadzam i mnie też nikt ... ale jak pomyślę o jakimś wyjeździe i wspólnym noclegu z obcymi to trochę głupio ... Na szczęście np w sanatorium każdej z nas się zdarzało i tylko z tego się śmiałyśmy bo każda innym pojazdem jechała 


Powrót do Zmiany w życiu po usunięciu macicy okiem kobiety i mężczyzny
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość