Oj, ożywił się Twój wątek

Kochana, czyli jesteś w rękach jednego z najlepszych ginekologów w kraju. Nawet jeżeli (...........) nie będzie osobiście trzymał skalpela w dłoni, na pewno "przydzieli " Ci doskonałego fachowca, do którego ma zaufanie i który wyróżnia się u niego na oddziale. Mało która Syrenka ma tak dobrze
Jesteś szczęściarą i tak masz myśleć
"Stracha" to chyba każda z nas miała i myślę, że zawsze i każda mieć będzie - to nieuniknione i naturalne.
Można być silną babą czy delikatnym chucherkiem - a gdzieś tam pod skórą czai się obawa i już. Nawet jeżeli udajemy "wyluzowane". Tak już jest i tyle...I nie wstyd się do tego przyznać. Ja Cię tak dobrze rozumiem...
Inną sprawą jest zakres operacji. Ja na pewno starałabym się usunąć tylko to, co chore - reszta ma zostać. Zdrowe jajniki nawet po menopauzie są źródłem hormonów, różnych hormonów.
Ale Twój "opiekun" wie to najlepiej. Zresztą On na pewno będzie sam z Tobą rozmawiał przed podpisaniem zgody. Choć bywa apodyktyczny, to wola kobiety u niego się liczy.
Zatem tak jak pisałam, sercem jestem już cały czas przy Tobie
Ja też operację miałam tuż przed świętami
, to już druga wspólna rzecz
Jak co, to "poużalamy" się razem
Ściskam Cię mocno.


. A przez moment myślałam, że chcesz się wycofać i pozostać w próżni . Trzymaj się kochana mocno

Powiem ci jednak, że ja czułam się dużo lepiej od ciebie, nie miałam żadnych krwotoków, normalne (choć bolesne) miesiączki. Zaufałam jednak lekarzowi, nie rozmyślałam, poddałam się jego doświadczeniu i dużej wiedzy.



Co ? Gdzie? Jak? Kiedy? Kogo trzeba kopnąć w 4 litery??? Ja dzis potrenowałam trochę piłkę nożną z ministrantami , to mogę zebrać z buta





już nawet nie wiem jaką buźkę wstawić, oka mi się szklą ale to z radości 