No to pozwolę sobie nie zgodzić się po pierwsze z
Karmagulą ( a tak w ogółe fajnie , że się z nami znowu kontaktujesz

). Skoro padła propozycja amputacji i to powiedział (...........) a Ty
Ismeno tego chciałaś od dłuższego czasu nie przegaduj już niczego bo to będzie rodziło kolejne wątpliwości. Stop, klamka zapadła NIE WYCOFUJ SIĘ, bo to co możesz zrobić najgorszego w tej chwili.
Z
Plusikiem też nie do końca się zgodzę...A to dlatego, że bardzo często kobiety narzekają po jakimś czasie, że "kazały" sobie zostawić szyjkę albo jajniki a potem za jakiś czas wracały na stół. Co innego gdyby Ismena miała 30-40 lat ale z całym szacunkiem po co Jej teraz jajniki? One mogą wyrządzić teraz więcej złego niż dobrego. Znam 3 osoby którym zostawiono jajniki i bardzo tego żałują a są w moim wieku. To jest moje zdanie i można się oczywiście z nim nie zgodzić. Powiem jedno. Usunięto mi wszystko. Ani 5 minut nie żałowałam. Powiem więcej oplsterkowno mnie i uważam, że syntetyczne hormony dawały lepsze samopoczucie niż te naturalne. Sam fakt świadomości, że nie zachoruje na raka żadnego z tych narządów których mnie pozbawiono spowodował, że lepiej mi się myślało o przyszłości, nie ze strachem o zdrowie, życie. Moja bratowa zmarła bo ktoś w odpowiednim momencie nie zauważył, że jajnik ją zżera od środka, moja przyjaciółka podobnie choć żyje i ma się w miarę dobrze i oby jak najdłużej to trwało. Znajoma choruje na raka szyjki macicy, młoda, piękna a rokowania kiepskie...
Ismeno nie straszę Cię ale nie wahaj się, bez tych cholernych babskich narządów da się żyć a to, co przecierpiałaś ma szansę odejść w niepamięć. Jeśli nie poddasz się operacji teraz to następne tygodnie i miesiące zlecą Ci na rozpamiętywaniu czy zrobiłaś dobrze, czy źle a przy twoich schorzeniach i problemach oby się sie nie przerodziło w jakiś nieprzewidziany temat.