Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.
gdzie jesteś ? 

usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..


usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..
zaczynam pisanie jeszcze raz... w srode pojechalismy rano z mezem o godz.5.30 do szpitala oddalonego od nas 60 km,bylismy godzine za wczesnie...ale coz. w rejestracji papierologia i na gore winda na oddzial. tam pobranie krwi i moczu pytania pytania...w koncu na sale.sala super nowe łozka i szafki,lezałam sama,chcialam i ciesze sie ze sama. dostalam sniadanie i obiad,o 14 rozmowa z anestezjologiem , ustalilismy znieczulenie podpajęczynówkowe.dzien byl przyjemny i spedzony na czytaniu ksiazki. dali mi kolacje....myslalam ze bedzie lewatywa...o 20.30 okazalo sie ze dawno powinnam dostac czopek,bo tam nie robi sie lewatyw,dostalam pozno,wiec niestety nie zadzialal,wszyscy twierdzili ze to nic. to byla sroda....(wysylam wiadomosc ze strachu ze znow mi skasuje caly tekst
)
operacja miala byc o 10,zla wiadomosc-moj lekarz ktory mial mnie operowac,i jest ordynatorem mial jakąs kontrole,wiec musial operowac mnie ktos inny...operacja rozpoczela sie o 11.30 .na sali operacyjnej luzik,znieczulenie w plecy nie przyjemne ale da sie zniesc:)widzialam miesniaka,ohydny jak jądro byka tylko wiekszy moze jak pięść...nie rozumiem czemu lekarz sie zdziwil ze chce go zobaczyc:) wogole dziwne uczucie jak dretwieje caly tyłek przy znieczuleniu
operacja bardzo przyjemna,w koncu nie czulam cewnika:)czuje sie tylko bezbolesne pociagniecia.po operacji na sale,maz czekal,wygonilam dopiero jak zaczelo odchodzic znieczulenie. bolalo jak nigdy.leki nie pomagaly. lekarz na obchodzie stwierdzil ze to nie mozliwe zeby mnie tak bolalo bo kazdej pacjentce po tych lekach przechodzilo...wiec ja mu na to ze rodzilam 2 dzieci,wiem co to bol,i przy porodzie nawet nie krzyczalam,wiec niech mi nie mowi ze przesadzam,na to on nic nie odpowiedzial. wiec czwartek to męka,teraz wiem dlaczego,bo nie oczyscili mi jelit wg nich to nic,ja wiem ze to potegowalo bol.no ale nic,przezylam od piatku tylko lepiej,bolalo owszem ale niebo mniej niz w czwartek
dostawalam zastrzyki dosc bolesne domiesniowo (w czwartek nie czulam ze tak bolą). w sobote odsłonili mi rane,a w niedziele do domu,szybko,nastawialam sie na tydzien,od piatku kazali chodzic,to chodzilam, w niedziele przesadzilam z chodzeniem w domu to w poniedzialek odlezalam porzadnie,we wtorek jezdzilismy na zdjecie szwu,nie bolalo
aaa cewnik zdjeli mi w piatek rano. nie mialam drenu na szczescie,
siku nie robi sie zbyt przyjemnie,ale czekam minie wszystko.nie mam prawa narzekac na wzdecia bo ten caly ból przy tym sprzed tygodnia to nic
po tym co przeszlam moge powiedziec jedno dla tych ktore są przed operacją : lewatywa to pierwsza najwazniejsza rzecz,gdybym znała przyszłosc to sama bym ją sobie zrobila przed operacją NAJWAZNIEJSZA!!!bez niej bez sensu przecierpialam czwartek....





wlasnie ja tez sie dziwie bo kazda pisala o przeczyszczaniu. Ale takie moje szczescie
nic to....kusi zeby w domu posprzatac...bo mąz to nie umie tak jak ja
ale nie jestem taka glupia wiec leze twardo
caluski. To dzieki Wam sie nie balam 
olikkk
Uwierz mi nie warto ,ucz się na moich błędach. 
dobrze ,że już jesteś w domku
duuuuuuużo duuuuuuuuuużo zdówka Ci życzę i żeby jak najmniej bolało

Smuteczek równocześnie mówi to samo

no to nam sie udało 
Powrót do Przygotowały się z naszą pomocą
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość