W końcu w domciu
bardzo się cieszę,że jestem już z Wami osobiście. Bardzo Dziękuję Cioskowi za przekazywanie wiadomości odemnie
to naprawdę cudowne uczucie gdy tak leżałam w szpitalu i wciąż otrzymywałam od niej sms-y z odpowiedziami na moje pytanka, pozdrowieniami od Was i wyrazami zainteresowania mną
Ciosku i Wy dziewczynki jesteście cudowne
Oj kochane nie było łatwo....naprawdę, jestem osobą o niskim progu bólu dlatego tak pewnie to wszystko odczułam, dzień operacji i noc po niej były dla mnie traumatyczne, nawet morfina nie pomagała
mam w sobie tyle środków od bólu,że muszę chyba przeprowadzić jakiś detoks bo aż sie boję,że to jeszcze we mnie siedzi, no ale niestety musiałam tyle tego zjeść bo ból był straszny, naprawdę, w nocy pojawiły się wymioty-pewnie po tych środkach na przegłodzony przed operacją brzuch i nie muszę chyba Wam mówić,że trochę ciężkie były do wykonania w pozycji leżącej
lewatywę, której się bałam przeżyłam , nie była zła
, znieczulenie w kręgosłup, dodatkowo na spanie ale obudziłąm się przy końcu operacji ale to też nie było złe, bólu nie czułam w ogóle, tylko szarpnięcia,naciągnięcia, widok igły z nicią w lampie u góry i rozmowy lekarzy ale wcale nie o mnie tylko na luźne tematy
, cewnik założono w narkozie tak,że nic nie czułam, za to wyciąganie już bolało i nabawiłam się pocewnikowego zapalenia
, miałam wysokie CRP a więc antybiotyk w żyłę a po nim infekcja pochwy brrr ale najgorsze jest to,że wkłuwano mi się kilka razy do kręgosłupa -podobno nie umiałam się odpowiednio ustawić i teraz bardzo boli mnie udo, coś na zasadzie mocnych skurczy, niezależnie czy siedzę, leżę, czy chodzę, lekarz stwierdził,że może to być splot nerwowy i jak nie minie to do lekarza, martwię się o tą nogę, chciałam wrócić tylko z bólem pooperacyjnym a tu coś takiego, ból pojawia się nagle i można tylko stękać bo nic nie pomaga
przepraszam,że piszę tak chaotycznie ale pewnie czekacie na wieści ode mnie a ja chcę wszystko na raz odpowiedzieć
w ogóle to powinnam napisać wątku PO OPERACJI ale dopiero teraz o tym pomyślałam, myślę,że mi wybaczycie Syrenki
BUŹKI OBOK SĄ NIEMOŻLIWE !!!!!!! kiedyś na pewno je opanuję, teraz jakoś ciężko znaleźć mi wygodną pozycję do pisania więc muszę coś wykombinować, pozdrawiam Was kochane serdecznie 



usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..
Oj nacierpiałaś się...biedactwo, ale teraz juz będzie tylko lepiej, czego Ci z całego serca życzę i pozdrawiam serdecznie


, no ciężko, ciężko nadal u mnie ze wszystkim, najlepiej leżeć....moja blizna jakby trochę mnie piecze, nie wiem czy to normalne?czy też tak miałyście, brzuch nad nią jest zdrętwiały, oponką zawsze miałam swoją
więc teraz jest jakaś twardsza i spuchnięta ale to mnie akurat nie dziwi. Jutro idę na zdjęcie szwów i nawet nie wiecie jak to przeżywam, powiedzcie Syrenki czy jest to bolesne, nieprzyjemne
? czytałam wątek o pasie pooperacyjnym, do nas przyszła na drugi dzień po operacji rehabilitantka, pokazała jak go nosić i mam go nosić zawsze gdy chodzę i siedzę przynajmniej na początku, czytałam Wasze opinie ale mi naprawdę o niebo w nim lepiej, brzuch tak nie ciągnie, mogę w miarę prosto
trzymajcie się kochane 
,wszystkie tu mówimy o cierpliwości i niestety nie przyspieszymy regeneracji organizmu.
Bo przecież my kobiety możemy czołgi pchać i samochód na parkingu przenieść jak sie nie da zaparkować......
pozdrawiam
. Oj Wy tu ze mną macie choć jestem tu od niedawna
buziaki !!!