W najbliższą środę mam mieć operację usunięcia trzonu macicy z jajowodami metodą otwartą.
Problem polega na tym, że mój lekarz prowadzący od dwóch lat namawiał mnie na zabieg, zapewniając mnie, że będzie on przeprowadzony laparoskopowo.
W piątek byłam u niego z wynikami hsp po skierowanie do szpitala.
Najpierw stwierdził, że wyniki są w porządku i nie ma w zasadzie wskazań do operacji, ale jeśli chcę możemy zrobić...(do tego czasu myślałam, że jest ona konieczna.)
Nie laparoskopowo, bo według niego ta metoda jest obarczona większym ryzykiem, bardziej się krwawi itp. tylko przez brzuch bo będzie wszystko lepiej widoczne i będzie bezpieczniej...
Stwierdził też, że w sumie to w szpitalu po jednym i drugim zabiegu zostaje się 4-5 dni i zamiast kilku małych cięć będę miała jedno większe, czyli na to samo wyjdzie...
Mam liczne mięśniaki, największy 5 i 7 cm bez zmian nowotworowych. Mam 51 lat, miesiączkuję regularnie, intensywne krwawienia z powodu mięśniaków zostały ustabilizowane hormonem (biorę rigevidon)na chwilę obecną mam jedynie niewielkie krwawienie w przerwie pomiędzy opakowaniami hormonu.
Nie wiem co robić bo jeśli nie ma konieczności może lepiej się wstrzymać?
Mięśniaki kontroluję co 6 miesięcy nie rosną, od jakiegoś czasu ok 2 lat są bez zmian. Mój lekarz twierdzi, że moja macica jest jak "worek kartofli"...nie upieram się przy tym żeby ją zostawiać, ale nie nastawiałam się na zabieg taką metodą- wiem że rekonwalescencja trwa dłużej.
Od piątku myślę co zrobić, czas mam do jutra rana bo muszę stawić się do szpitala.


Myślę że za nie dlugo będę tu odzew innych Syrenek oraz Moni:)

. Życzę powodzenia i krótkiego czasu oczekiwania na laparoskopię 