Skończyłam pełne 3 opakowania Ryeqo. Pierwsze opakowanie, tak jak wcześniej pisałam, d-r-a-m-a-t. Drugie i trzecie cudownie, bez ciągłych krwawień, bez miesiączki (
), bez jakiegokolwiek bólu, bez PMS, mniejszy ucisk na pęcherz, bez migreny, wyrównana morfologia.W poniedziałek miałam USG kontrolne. Mięśniaczki nie rosną, ale niestety też nie maleją, a takie miało być zadanie Ryeqo. Dostałam receptę na kolejne 3 opakowania i jeśli nic nie ruszy, to z Panią Doktor będziemy myślały co dalej.
Drogie Krewetki, jeśli kiedyś któraś z Was będzie rozważać leczenie Ryeqo ostrzegam, mimo wszystkich zalet wymienionych wyżej, lek jest drogi i trudno dostępny (polecam apteki sieciówki, jak się trafi na fajne panie, to staną na głowie żeby zrealizować receptę). Ma też wiele przeciwwskazań i zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu piersi. Moja Ginka mówi, że trzeba dać sobie szansę, ale trzeba wziąć pod uwagę wszystkie za i przeciw. I przede wszystkim profilaktyczne badania kontrolne!
Ściskam Was wszystkie!



