dziękuję za przyjęcie w Wasze grono.
Mam 42 lata. Syrenką (jeszcze) nie jestem. Moje problemy z mięśniakami zaczęły się 11 lat temu. Trafiłam na SOR z krwotokiem i tam zdiagnozowano u mnie 3 cm mięśniaka podśluzówkowego. Próbowano go zmniejszyć lekiem Esmya, ale dziad nie reagował na leczenie. Ostatecznie po pół roku walki został usunięty histeroskopowo. Niestety pięć lat temu wrócił w tym samym miejscu i wielkości, ale już jako śródścienny. Żadnych objawów, żadnych bóli, czasem bardziej obfita miesiączka, ale do przeżycia, kontrola USG co 6 miesięcy, anemia opanowana. W listopadzie 2023 roku pojawił się kolejny 1 cm. Wtedy trafiłam na Wasze Forum. Jestem zadaniowcem i lubię wiedzieć jakie mam scenariusze. W lutym ubiegłego roku zaczęły się krwotoczne miesiączki, anemia galopująca z hemoglobiną poniżej 10. W kwietniu moja Pani Gin zaproponowała tabletki anty na opanowanie krwawienia i na pierwszy ogień poszły minitabsy jednoskładnikowe. Na nich krwawiłam obficie bez przerwy 3 miesiące. Zmiana na dwuskładnikowe. Było lepiej, mięśniaki nie rosły, miałam jedynie plamienia, ale przywlekła się zakrzepica. Powrót do jednoskładnikowych i znowu ciągłe krwawienia, anemia wróciła. Na początku tego tygodnia USG kontrolne i... UPS. Mięśniak w dwa miesiące urósł do ponad 5cm i pojawił się kolejny maluch. Szybka decyzja - usuwamy! 23 stycznia mam umówione łyżeczkowanie diagnostyczne, od którego zależy co i jak drastycznie będzie trzeba ciąć. Niestety przez ciągłe krwawienia nie mam jak zrobić cytologii. Pani doktor mówi, że to raczej niezłośliwe, ale porządek trzeba zrobić choćby ze względu na złą morfologię i zakrzepicę. Dalszych planów na razie nie ma, czekam na wyznaczenie terminu i zakresu operacji.
Dzięki czytaniu Waszego Forum i opisom Waszych "przygód" mam dużo więcej wiedzy niż 11 lat temu, przez co jestem spokojniejsza i bardziej optymistycznie nastawiona. Wiem, że przyjdą trudne dni, gdzie stres da mi popalić, ale póki co jestem zbyt zmęczona krwotokami i bólem.
Bardzo Wam dziękuję za Wasze historie i rady.
Mam nadzieję, że moje zmagania też jakiejś kobietce pomogą w przyszłości.





Od roku nie mogę zrobić cytologii ze względu na ciągłe krwawienia i plamienia. Moja Ginka mówiła, że do operacji 
