Dziękuję za wsparcie. Jestem po wycięciu, udało się, tylko kawałek został wycięty i przez małe nacięcie. Dren jest jeden wszyty, a płynu schodzi umiarkowanie. Po operacji przez dobę byłam na oiomie. Dziś wróciłam na oddział, ale do monitorowanej sali. Mam się dobrze, samo z siebie nie boli, tylko jak dotykam, przekręcam się . Trochę serce za wolno biło, wczoraj cały dzień było mi mdło, dziś przed śniadaniem zwymiotował, dostałam dodatkowe leki i sytuacja opanowana. Moja lekarka prowadząca i operatorka będzie dopiero w poniedziałek, więc mam nadzieję, że więcej mi opowie. Najprawdopodobniej w poniedziałek wypiszą.Jeszcze raz dziękuję, nie wymieniam, bo się boje, że pominę którąś. Wszystkie jesteście dzielne w walce o zdrowie, swoje, najbliższych i w ogóle w braniu się za bary z życiem. Podziwiam i pozdrawiam.
P.S. taka ciekawostka: do operacji i na oiomie miałam szpitalna koszule wiązana od tyłu. Na sali monitorowanej mam szpitalna piżamę, trafiła mi się męska. Dopiero jutro, jak przeniose się na zwykłą salę będę mogła założyć swoją. Bo teraz walizka czeka w depozycie. Przed operacją trzeba było przygotować i podpisać 3 pakunki. Na oiom najważniejsze czyli telefon, szczotka do zębów, drugi pakunek z kapciami, kosmetykami, ręcznikiem ew. woda mineralna, jak ktoś nie lubi przegotowanej czekał w sali monitorowanej, a reszta zostanie dostarczona do zwykłej sali.


, z każdym dniem będzie lepiej. Najważniesze, że operacja była oszczędzająca.


Mocno przytulam