za wsparcie i dobre słowo
W piątek minęły 2 lata bycia radykalną syrenką
. Ogólnie mam się dobrze. Niedoczulica w lewym udzie już prawie nieodczuwalna, została mi oponka na brzuchu (taki brzuch tarczycowy) no i z pamięcią chyba gorzej (a może to wiek, a może to zbyt dużo spraw na głowie). Wizyty u gin onko teraz już co 4 miesiące. Rzadko mam dodatkowe badania. Gin onko (nie mój operator, bo on walczy onkologiczne od dłuższego czasu) ogląda, maca, dusi, uciska itd. Po radioterapii spadły białe ciałka, gin onko się nie przejmuje, kardiolożka i poz się przejmują, wysłały mnie do hematologa, co jakiś czas kontrolują morfologię. Idzie przeżyć. Zarazie się nie daję! 
Reasumując, czas tak szybko leci... Żałuję tylko tego, że nie dotarłam do Syenkowa przed...
Buziaki i uściski dla wszystkich






. U mnie święta trochę postawione na głowie. Mąż pracował w wigilię do 19, w pierwszy dzień świąt na noc, ale poszedł 2 godziny wcześniej, bo kolega go poprosił. Syn pojechał do miasta do kina i cały wieczór siedziałam sama z kotami. Nie było źle 😜, czasem potrzeba spokoju. Musiałam jednak czuwać, żeby przywieźć syna ze stacji z ostatniego pociągu. Na wigilię przyjechała moja siostra z nocowaniem, 1. dzień spokój i odpoczynek, 2. dzień u siostry męża i tam się z teściem widzieliśmy. Święta, święta i po świętach...

). Jeszcze 2 lata i będzie spokój 
.