Witajcie Syrenki. Enia wszystko na dobrej drodze i z dnia na dzien czuje sie lepiej. Tylko lewa noga i pachwina, tak jak by cos w srodku mnie piecze ale lekarz przed operacja mi tlumaczyl ze beda sprawdzac wezly chlonne ( wartowicze sie to chyba nazywa ) i moze sie tak stac ze 5% mojej ze tak powiem mobilnosci na pewien czas spadnie. Musialam podpisac pisemko bo tu chodzilo widocznie o to ze nerw moze zostac uszkodzony i widocznie sie tak stalo. Ja dopiero z dnia na dzien, bardziej wszystko zaczynam rozumiec co sie tak naprawde ze mna dzieje i nigdy bym nie przypuszczala ze zwykle wyjecie z gornej szafki szklanki potrafi kosztowac tyle wysilku. Jutro znowu ma dzwonic lekarz i mi powie jak wyszly wyniki i mam nadzieje ze wszystko bedzie ok. Jestem ciekawa jaka terapia czy leczenie zaleci mi lekarz. Duzo chodze po domu, robie drobne rzeczy takie jak skladanie prania czy lekkie czynnosci w kuchni ( ja to sie boje jak bedzie nie daj boze wygladac moje mieszkanie za tak 2 miesiace ) moj maz ogarnia wszystko ale wiecie jak facet eh kuchnia sie klei gdzie nie zlapiesz a moj Antek jest kucharzem wiec same musicie sobie wyobrazic jak on gotuje, tysiace lyzek talerzykow i miseczek hehe. Ale to wszystko nic, najwazniejsze ze jakos dajemy rade bo jestesmy tu sami a znajomi maja swoje zycie. I wam musze powiedziec ze przyslowie, Przyjaciela poznasz w biedzie sie bardzo sprawdza niestety

wiem ze pisze moze troche nie na temat ale caly dzien jestem do 16 sama w domu i tak jakos mi zlej jak pisze do was. Zreszta ta moja ortografia ma duzo do zyczenia

Kupilam herbatke z kopru wloskiego, polecam bardzo i rodzynki. Przed wizyta w toalecie na wieksze co nieco, chodzic i chodzic mi to bardzo pomaga. Moze sroda czy czwartek odwaze sie na krortki spacer. Od nastepnego tygodnia chce sama juz syna prowadzic do szkoly. Pomaga nam sasiadka ale nie chce jej wykorzystywac, wiecie jak to jest. Wszystko ma swoj dobry czas a tu juz leci 2 tydz musze sie jakos zmobilizowac i dac rade.