przez Zojka » 28 lip 2020, o 22:09
SijaM witam cię ,czytam twoją historię i widzę siebie pół roku temu..... pełna obaw, wątpliwości,i cała w strachu co to będzie,i też nie chciałam nic mówić mężowi i dłuższy czas się to udawało ukrywać,trochę dłużej niż rok zajęło mi żeby wreszcie mu powiedzieć.....ale już raczej wyjścia nie miałam,prawie rok zwlekałam z decyzją, syrenki pomogły mi podjąć właściwą,gdy poszłam do lekarza powiedział że mięśniaki po 6 czy 7 cm potem rosły rosły rosły ....przeszło cm na miesiąc....gdy macica była już wielkości połowy ciąży lekarz powiedział krótko czy chce żeby mąż wdowcem został a dzieci sierotami? Postawił mnie do pionu...... wzięłam skierowanie,poszłam na konsultacje,potem na pobranie wycinka a potem operacja usunięcie wszystkiego tylko jajniki zostały,macica była olbrzymia podczas USG nie mogli zmierzyć bo nic nie było widać,dopiero w trakcie operacji okazalo się że torbiel była i też usunęli,jak ja się bałam martwiłam zastanawiałam a tu dzieci i mąż dali radę i przeżyli,wróciłam do domu dzieci pomagały, mąż też.Tak po trzech miesiącach po operacji już robiłam wszystko to co przed.Teraz też bym poszła bo to była dobra decyzja,w moim przypadku to już mięśniaki olbrzymie były,po operacji mój lekarz pyta no i nie jest lżej? Faktycznie wycięli ok 4 kg,macica uciskała wszystko wokół, latałam siku co chwilę,krwotoki straszne, łóżko i wszystko zalane,ja już innego wyjścia nie miałam innego ratunku nie było,teraz nie widzę różnicy żeby mi czegoś brakowało, żebym nie czuła się kobietą,a mąż cieszy się bo antykoncepcją już przejmować się nie trzeba 😁
Życzę trafnych i dobrych decyzji, pozdrawiam.