Syrenki witajcie
Dzisiaj minęło 10 miesięcy od mojej operacji. Czuję się dobrze, pracuję, nic mnie nie boli, z menopauzą jeszcze daję radę bez hormonów .
Zaparcia ustąpiły, polubiłam jogurty z siemieniem lnianym Marzenko

.Trochę ostatnio przytyłam ,ale mam nadzieję ,że jakoś sobie poradzę i z tym.
Oczywiście nadal się oszczędzam i uważam ,żeby nie dźwigać za dużo.
Jestem bardzo zadowolona z pobytu w sanatorium. Był to mój pierwszy wyjazd sanatoryjny i pierwszy tak długi pobyt poza domem i chociaż na początku miałam mieszane uczucia ,to teraz bardzo mile wspominam i mam zamiar skorzystać jeszcze raz.
Oprócz bardzo skutecznych zabiegów zwłaszcza tych ginekologicznych (tampony i aerozol ginekologiczny ) ,jest to taki czas dla siebie, takie oderwanie się od codzienności ,czas na książkę ,spacer..
kino , nowe towarzystwo czy pobycie samej ze sobą.. Tego zwolnionego tempa w domu nie mamy , bo ciągle coś ..
Jeśli więc któraś z Pań zastanawia się nad takim wyjazdem , ja bardzo polecam.Ten czas to wspaniały odpoczynek i inwestycja w swoje zdrowie.
Ja byłam w Krynicy w sanatorium Lwigród, wszystko było super ,nowa baza zabiegowa ,basen, duży pokój co prawda trzyosobowy na piątym piętrze ,ale współlokatorki fajne .Oprócz tych naszych zabiegów miałam jeszcze :gimnastykę w basenie ,kąpiel borowinową ,krio na łokieć i aquavibron na kręgosłup. Wszystko mi się bardzo podobało. Krynica też.. Nie będę szczegółowo opisywać wszystkiego, bo moje poprzedniczki już to zrobiły, ale jeśli ktoś ma jakieś pytania ,chętnie odpowiem
Z ciekawostek mogę powiedzieć ,że jedna moja współlokatorka była po operacji raka jajnika (operacja w lipcu, sanatorium w listopadzie, NFZ podkarpacki , nie wiem jak to zrobiła ) i jeszcze to ,że oddział ginekologiczny miał być do końca roku ,a od stycznia 2020 przeniesiony do Nowych Łazienek.
Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie
