Hej kochane Syrenki! Melduję posłusznie, co u mnie
A więc u mnie generalnie wszystko ok. Na ostatniej kontroli lekarz przepisał mi Gynodian Depot jako htz, twierdząc że to jednak w moim przypadku lepsza terapia. Zdenerwowałam się trochę, bo ten sam lekarz pół roku wcześniej mówił, że plasterki lepsze, choć to było na prywatnej wizycie. Więc nie wiem…
Ale muszę powiedzieć, że jednak po Gynodianie czuję się o niebo lepiej. Pierwsze dwa tygodnie po zastrzyku to po prostu bajka. Pełnia szczęścia, jak gdyby nic się nie stało, jakbym wciąż miałabym macicę i jajniki ☺ . Po dwóch tygodniach niestety poziom hormonów drastycznie spada, a wraz z nim mój cudowny nastrój. Szkoda, że tak szybko.
Robiłam sobie jakoś niedawno rezonans piersi, ale przez pandemię nie dałam rady odebrać wyników. Mam nadzieję, że wszystko ok. Chyba by zadzwonili jakby było źle…
Ah, i dotarłam wreszcie na wizytę do „poradni włosa” czy skóry głowy, już nie pamiętam jak to się nazywa. Bo włosy wypadają mi garściami. I jeszcze zakola mi się zaczęly robić. Slowem, koszmar. Lekarz przepisał mi jakieś wcierki, jedna nawet na łuszczycę i muszę powiedzieć, że działają, wlosy odrastają. Jak macie więc podobne problem, działajcie!
Sniła mi się poza tym nasza Olikk jakiś czas temu ☺ Rozpoznała mnie na ulicy.
To tyle u mnie. Buziaki, kochane
