Dzień dobry wszystkim,
Przeglądam forum od czasu mojej operacji, co dodaje mi otuchy i sprawia, że czasem myślę, że może być jeszcze kiedyś normalnie.
Rok temu usłyszałam diagnozę - rak trzonu macicy. Z osoby całkowicie zdrowej stałam się chora na coś czego się nie spodziewałam, czego nie rozumiałam (bo niby skąd rak i to w wieku 34 lat). Cały czas starałam się myśleć i dalej sobie tłumaczę, że miałam jednak szczęście bo został wykryty we wczesnym stadium. Musiałam przejść operację i tylko 2 brachyterapie....Teraz obowiązują mnie tylko kontrole co 3 miesiące. Ale objawy menopauzy, dziwne bóle w dole brzucha, ciągłe uczucie zmęczenia...to nie jest łatwe. Do tego dochodzi lęk co będzie dalej...Po tym wszystkim jest inaczej, inaczej podchodzę do życia, ale jeszcze dużo muszę sobie poukładać w głowie.

To naprawdę wiele znaczy.

) i pod prysznic. Jak jelita zaczęły pracować to pojawiły się wzdęcia. Pomógł espumisan i probiotyk. Wypis był w czwartym dniu po. To niesamowite ale z każdym dniem było lepiej i lepiej. A teraz staram się myśleć o tym co będzie dziś i jutro i że będzie dobrze. Mam za sobą dwie kontrole i wszystko jest ok. Myślę że w powrocie do formy pomogło mi takie myślenie: dziś kilka koków, jutro troszkę więcej....Wiadomo po operacji i po brachyterapii - dieta lekka. Na problemy z pęcherzem (po cewniku) stosowałam przez ok 3 miesiące furaginę i wyciąg z żurawiny - to pomogło.
