Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.
myślę, że jestem w sytuacji podobnej do Twojej. Też mam raka trzonu macicy (g2) i podobnie jak u Ciebie komórki rakowe znajdowały się nie dalej, niż w połowie ściany macicy. Usunięto wszystko (jak w opisie o mnie). Po operacji (po kilku tyg. od niej) przeszłam trzy brachyteterapie. Wszystkie informacje , jakie uzyskałam od lekarzy jeszcze w szpitalu, przed brachyterapią, na późniejszych kontrolach, wskazują, że jest dobrze. I myślę, że jest dobrze. No i staram się tego trzymać. Choć czasem mam trudne myśli, wyobrażenia, dołki. Rozumiem, że być może też i Ciebie oblepiają czarne myśli, wyobrażenia, co będzie dalej, co się może wydarzyć. Nie umiem się tak całkiem pozbyć tych myśli, bo bywają silniejsze ode mnie. W takich sytuacjach przywołuję to, co powiedziała jedna z Syrenek: 95/5 - te 5 to ten czas na dołki. I wystarczy. Szkoda czasu na dłuższe ponure rozmyślania. Dostałam też książkę: "Jesteś cudem" - to zbiór felietonów Reginy Brett, która wiele lat temu sama przeszła raka piersi.

dały radę, więc dlaczego z Tobą miało by być inaczej


co do psyche - to jak się nastawisz ustawi całe Twoje samopoczucie. Masz prawo do stresu, leku i obaw. Masz prawo o tym mówić. Masz prawo popłakać. Byle nie za dużo:) Elza, wspominając zasadę 95/5 pisała o mnie. Jak tak właśnie żyje. zdarzają się gorsze momenty, ale ja wybierałam życie z wszystkimi jego aspektami. Pisałaś o cudownej rodzinie, ciesz się chwilami z nimi. Pozwól sobie na luz. Rób to na co Ty masz ochotę i nie bój się o tym mówić. Mi bardzo pomogły książki księdza Kaczkowskiego - są pełne mądrości i dają spokój ducha:) dobrze, ze trafiłaś na to forum. Dziewczyny tutaj dają powera do działania ❤️ Gdybys potrzebowała pogadać, daj znać 🐿

Szkoda, że mieszkasz tak daleko, wypiłybyśmy kawę, pogadały. Pozdrawiam serdecznie 


Trzeba wierzyć, że będzie dobrze 
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości