
Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.



usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..

. Dorit, masz rację, chyba wybiorę bulwary
. I maj jest piękny. Na wszelki wypadek weźcie swterek, chustkę na głowę, kurtkę od wiatru, bo nad Wisłą może wiać mocno jeśli będzie wietrzna pogoda. Myślę, że parasolek nie trzeba brać, bo w razie czego schowamy się od deszczu. Ja wezmę na wszelki wypadek, żeby Syrenki podróżujące spoza Warszawy nie musiały dodatkowo mieć rzeczy do noszenia. Wrzucę w samochód ze dwie lub trzy a Syrenki z Warszawy mogą wziąć ze sobą.
Dorit 
, ale ..... w niedzielę, dzisiaj

Czyli Dorit odbiera nasze Syrenki z dworca. Ok.


Tak, spotykamy sie 12 maja (dwunastego), to jest sobota o 14:00 pod pomnikiem Chopina w Łazienkach Królewskich, czyli wejście do parku od Alej Ujazdowskich. Autobusy 180, 116. Przystanek "Łazienki Królewskie". 


Dojechałabym pociągiem. Czy mogę prosić o bliższe informacje mailem? Coś na temat noclegu w hostelu? 


Bulbinka




Aż miło było poczytać o Waszych wspomnieniach i skojarzeniach związanych z Warszawą
Coś więc i ja dopiszę. Warszawa jest miastem młodości moich dziadków ze strony Taty, Marii i Bronisława - tu się urodzili, poznali, tu wzięli ślub. We Włochach pod Warszawą (wtedy Włochy nie były jeszcze dzielnicą Warszawy) w czasie wojny urodził się mój Tato. W powstaniu warszawskim pod gruzami zginęła moja prababcia Franciszka, miała wtedy niecałe 50 lat... Po powstaniu rodzina musiała uciekać ze zniszczonego miasta, już po wojnie dziadkowie zamieszkali w Sopocie, dzięki czemu poznali się moi Rodzice, ale to już inna historia
W Warszawie mieszkały razem trzy ciotki mojego Taty, odwiedzaliśmy je zawsze będąc w okolicach. W Międzylesiu mieszkała jedyna siostra mojej babci, w miejscu, które wcale nie przypominało wielkiej stolicy. Z tamtych czasów pamiętam zakupy w domach Centrum, słodkości w kawiarniach Hortex i chrupiące obwarzanki, które dostawałam od ciotek Taty
I torciki wedlowskie, które czasem z delegacji z Warszawy przywoził mój dziadek, dorzucał do nich czekoladki, które dostawał na pokładzie samolotów LOT
Reszta wspomnień to już czasy nie tak dalekie jedno z biur mojej firmy było w Warszawie, czasem przyjeżdżałam na szkolenia czy spotkania służbowe, jak tylko się dało, przy okazji zaglądałam na Starówkę i bulwary nad Wisłą. Kilka razy też byłam w Warszawie kulturalnie - teatralnie, miałam też ku temu rodzinne powody, bo w Teatrze Pantomimy Mimo występowała moja kochana bratanica
Takie w zarysie mam wspomnienia i skojarzenia warszawskie i wygląda na to, że jestem pół-krwi warszawianką 

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości