Stenia pojechała z nami do Poznania , a jej mama trafiła do szpitala i niedługo potem zmarła
Czy to dlatego, że była z nami ?
To nie tak, Stenia pojechał spotkać się pierwszy i ostatni raz z naszą Wikiam, bo spodziewałyśmy się, że niedługo od nas odejdzie, choć tak bardzo jej życzyłyśmy żeby było inaczej ....
Ty pojechałaś z nami do Poznania na spóźnione o rok pożegnanie naszej Wikiam, bo nie dane nam było pożegnać jej razem z rodziną i jej najbliższymi
Jestem pewna , że ani mama Steni, ani Twój tata nie mają Wam tego za złe

Obie pojechałyście z ważnych powodów i obie nie miałyście pojęcia, że niedługo odejdą Wasi rodzice.
Takie jest życie, a my nie możemy rezygnować z wyjazdów mając w pamięci podobne wydarzenia.
A jeśli masz ciężkie chwile, to wyjazd z Syrenkami jest najlepszym sposobem na mały reset i naładowanie akumulatorków
Zapytaj Iwonki co się zwykle u niej dzieje przed każdym naszym spotkaniem ....
Tysiąc przeciwności
a ona zawsze przyjeżdża
Zresztą nie tylko ona ma podobne przeciwności , każda z nas może podać swoje przykłady , choćby Viki, która przyjechała z bardzo daleka i to o kulach
Nie poddawaj się Ismenko
Czekamy na Ciebie








ale pokój 6 osobowy ostatecznie został potwierdzony i mam nadzieję, że nic się już do tego czasu nie zmieni

na dworzec PKS.