Od 8-9 miesięcy skarżyła się na ból brzucha, kręgosłupa, żoładka i tak w kółko. Chodziła od lekarza do lekarza, zrobila masę badań. Nikt nie potrafił postawic diagnozy ( ogólny, ginekolog, neurolog, psychiatra, bo już tam ją odesłali jako symulantkę). Zaraz po Bożym Narodzeniu trafiła do szpitala, ponieważ niektóre organmy wewnetrzne przestały funkcjonować. Dwa tygodnie leżała na IOM-ie. Wreszcie lekarzom udało sie postawić doagnozę - rak szyjki macicy, juz nieoperacyjny. Kazali poszukac rodzinie hospicjum. Nie znam szczegółów, nie wiem czy sa przerzuty, dlaczego konkretnie nie moga operować. Rodzina znalazła szpital w Trójmiescie, który podjął sie leczenia. Natalka do dzisiaj jest w szpitalu w stanie.... nie mogę o tym spokojnie pisać., Nie wiem czy wazy jeszcze ze 40 kg... półtora miesiaca doprowadzali ją do stanu, żeby mozliwe byo podanie chemii i naswietlanie.Miała miec ich 5 , ale po 3 przerwali, bo wyniki padły na łeb i szyję.
Natalia jest bardzo skromna i skryta. Dopuszcza do siebie oprócz rodziny tylko dwie koleżanki. Teraz już jest w takim stanie, że nawet coreczek swoich nie chce widzieć. Wczoraj miała robione badania pod narkozą. Nie wiem czy jest jakaś poprawa, ale tak naprawdę.... No tak, nadzieja umiera ostatnia.
na domiar wszystkiego przedwczoraj zmarł jej tata, 62-letnin męzczyzna, we snie, serce staneło.
Bardzo prosze o modlitwę w jej intencji. Niech Bóg ma ją w swojej opiece i da jej siłę.


dziękuję Wam za wsparcie i modlitwę
że nic wcześniej nie zauważyli 

usunięta macica 1 marzec 2011.łódzkie..1965..