Reniu nie będę tu dużo pisała do Ciebie, bo mamy na szczęście inny kontakt

Nie odbieram tego co tu napisałaś jako pożegnanie, raczej jako zaproszenie na FB , gdzie zaglądasz badzo często i tam też będę Cię towarzyszyła, jak do tej pory

Jestem Ci wdzięczna, że jesteś sobą, że od początku piszesz do nas szczerze, nie udając niczego
Miałaś pytania i obawy - pisałaś, było Ci żle - pisłaś, byłaś pełna wiary - pisałaś, było ciężko - pisałaś, straciłaś nadzieję - napisałaś , nie udajesz , jesteś prawdziwa, szczera i otwarta i za to Cię szanuję, podziwiam i dziękuję, że to nas wybrałaś, że razem z nami przechodzisz najtrudniejszy okres w Twoim życiu
Pokazujesz nam wszystkim, że można się bać, można dzielnie też walczyć, można upadać i można powstawać, mieć nadzieję i ją tracić, bo tak wygląda prawdziwe życie ....
Ale ono wciąż trwa, choć znalazłaś się w jego najtrudniejszym momencie, nadal się leczysz, a my nadal będziemy przy Tobie

Napisałaś to co czujesz teraz, ale to nie znaczy, że za czas jakiś nie napiszesz czegoś innego

Pamiętam naszą rozmowę u Ciebie , w towarzystwie Twoich córeczek i wiem jak wygląda Twoje wychodzenie z kolejnych dołków

O szczegółach nie opowiem
Wiem też, że wbrew temu co napisałaś, nasza modlitwa jest Ci teraz szczególnie potrzebna i ja zapewne nie ustanę , modlić będę się nadal
Nikt z nas nie wie kiedy , czyja i jaka modlitwa będzie wysłuchana, dlatego im nas więcej tym lepiej

Jeśli tu nie będziesz za często, to znajdę Cię gdzie indziej

bo na szczęście dróżek do Ciebie wydeptanych mam sporo i mam nadzieję, że choć jedną zostawisz otwartą
Przytulam Cię bardzo mocno

choć z odległości dalszej niż 10 lipca 2014r

A miało byc krótko
