Mam 77 lat, od kilku lat walczę ze zdiagnozowanym Endometrium. Od sierpnia diagnoza Endometrium z ogniskową ATYPIA i skierowanie na operację. W dniu 20.02.2023r. byłam już przyjęta na oddział i przygotowywana do operacji. Po konsultacji z lekarzem odstąpiono od zabiegu (ze względu na ogólnie kiepski stan mojego zdrowia i inne obciążenia) i przepisano DEPO - PROVERA 1x/ tydzień. Po miesiącu biopsja i dalsze decyzje czy operować czy nie. I tu pojawiają się moje wątpliwości: Od wielu lat jestem leczona na nadczynność tarczycy i biorę obecnie Thyrosan 50mg 2 tabletki 1x dziennie. 1. Czy długoletnie leczenie nadczynności tarczycy mogło spowodować endometrium? 2. Czy obecnie przepisane DEPO - PROVERA nie będzie kolidowało z Thyrosan 50mg? 3. Czy odstawienie obecnego leku na tarczycę lub zmiana sposobu leczenia, może spowodować cofnięcie choroby (jeśli oczywiście jest tego przyczyną)?
Może ktoś miał już podobne doświadczenia? Może macie jakieś rady? Będę wdzięczna za wszelką pomoc.
Czy lekarz wprowadzający kolejny lek wiedział o tym, co obecnie przyjmujesz ? Ewentualną zmianę leku lub całkowite odstawienie dotychczasowego powinnaś skonsultować z Twoim lekarzem endo. Tego typu wątpliwości najlepiej rozwiać u lekarza. A w międzyczasie wzmacniaj swój organizm.
Co do tarczycy mam hashimoto biore kilka lat letrox i tez sie zastanawiam czy nie od tych tabletek ale tego nikt nie potwierdzi aani ginekolodzy ani endokrynolodzy ,odstawic nie mozesz idz do endokrynologa i porozmawiaj ale moja mówiła ,ze ja musze brac do końca zycia.Tarczyca działa na cały organizm , Tutaj doczytaj u mnie mam nadwage ,wiek no i te tarczyce https://diag.pl/pacjent/artykuly/przero ... a-leczenie
Zakres operacji: Zmodyfikowane radykalne wycięcie macicy z przydatkami. Limfadenektomia miedniczna.
Wynik HP: rak gruczołowy endometrialny G3, nacieka >50% grubości mięśniówki, podścielisko szyjki macicy z naciekiem raka, , LVSI+, surowicówka, przymacicza, jajniki, jajowody bez nacieków raka, węzły chłonne bez zmian nowotworowych, brak widocznych cech naciekania pni nerwowych, linie cięcia chirurgicznego bez zmian nowotworowych. minimalny margines resekcji chirurgicznej na przymacicach 0,1cm
Az mnie zmroziło po tym artykule odechciewa sie w ogóle wszystkiego a nie wiadomo ile umarło po tradycyjnych czy laparoskopowych?? .,pewnie wszystko szpitale utajniają .Nasza Asja tez miała robotem da vinci i niby ok .
Każda nowość może być dobra, pod warunkiem, że będzie doświadczony operator. Podczas każdej operacji może dojść do komplikacji z różnych powodów. Trzeba mieć nadzieję, że do nich nie dojdzie, niezależnie jaką metodą będą operować.
No prawda ,ze zalezy od lekarza chociaz najrozsądniej wydaje sie laparyskopia i ta przezpocchwowa ,ale tak jak znajoma zaczeło sie od przebicia jelit podczas kolonoskopii i potem dalej poszło .Zmarła w szpitalu w Poznaniu podczas rekonstrukcji stomii.
W moim szpitalu wykonywano chyba tylko usunięcia macicy przez cięcie powłok brzusznych, właśnie z uwagi na lepszy dostęp, większe pole operacyjne, lepszy oglad sytuacji.
Może to i najbardziej inwazyjna metoda, ale dobrze wszystko można zobaczyć i łatwiej ogarnąć ewentualny bałagan w środku... Szybciej można zareagować na jakiś problem, który może się pojawić. Tak uważam na mój rozum
Pewnie tak ale ja muszę szybko stanąc na nogi bo mam chorą nogę po operacjach zaburzenia krązenia itd brak przepływowosci z z drugą jade do lekarza na usg doplera bo po ciązy juz ponad z 10 lat mam taki guz na żyle boli a żaden lekarz jakos nie moze pomóc ani zdiagnozowac ,ostatnio boli mnie coraz bardziej a jeszcze pies ok 25 kg skacze mi na nogi do buziaków i .........pamietam jak mnie bolało jak synek skakał mi po nogach jak był mały ,teraz musiałabym cos zrobic tylko nie wiem kto pomoze
Grażynko nie nakręcaj się i nie czytaj nowinek, które Cię dołują. Strach ma wielkie oczy. Ja się nauczyłam, że nie warto szukać problemów i lepiej nastawić się optymistycznie. Na wiele spraw nie mamy wpływu, a zazwyczaj operacje kończą się pomyślnie. A jaką metodą, to już lekarz pomoże Ci zdecydować, ale najpierw zrób badania. Przytulam
Grażyna Rzadko do Ciebie piszę, ale...nie dołuj siebie, nie dołuj nas! Nie szukaj psychiatrów/psychologów onkologicznych, bo nie wiadomo czy onkologiczna i czy ... Syrenką jesteś. A jeśli już to dlaczego pomoc/wsparcie psychologiczne ma być online??? Nie lepiej w kontakcie, oko w oko? Przepraszam, dołują mnie Twoje posty... Więcej nadziei życzę i Tobie i nam wszystkim