przez ASAJ75 » 8 lis 2022, o 09:52
Cześć!
Wczoraj po chemii było ze mną kiepściutko- leżałam plackiem z zawrotami głowy i „kręceniem” bólowym od pasa w dół. Dziś już lepiej- nawet patrzę w stronę odkurzacza, który woła jeść😊. Nie znaczy że już nie boli, ale znacznie mniej.
Pielęgniarka nie przepłukała mi żyły po chemii, tak bardzo cieszyłam się że już wychodzę, że też zapomniałam o tym całkiem i teraz nadgarstek mi dokucza mocno. Na szczęście lewy.
No i dostałam pismo z ZUS- przydzielono mi na rok świadczenie rehabilitacyjne. Moje L4 w tym roku to już 183 dni. Nie zamierzam wykorzystywać go w całości, myślę, że jak skończę radioterapię w styczniu dam sobie czas na dojście do siebie do końca marca i wracam. Wiem, że czekają bardzo. Ja specjalnie nie tęsknię- pracuję w korpo i nie ma zmiłuj, wiem, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, że jestem po chorobie. A może się przebranżowię? Chodzą mi po głowie i takie myśli…. Ale już mi trochę doskwiera bieganie w dresach i dbanie o dom. Wierzę, że nic mi nie pokrzyżuje tych planów i wyniki będą petarda!!! Boże, jak ja na wiosnę założę szpilki i sukienkę, jak sobie zrobię makijaż na odrośniętych rzęsach i postawię mini irokeza na głowie. I pojadę na długi weekend do Rzymu, a co!!! Nawet jakbym miała zapłacić majątek. Jeszcze nie byliśmy.