Chyba ze liczyc wieczne, chroniczne lekkie katarki ( zawsze musze miec chusteczki przy sobie ) to moze byc jakiś slad i winowajca 
Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.
Chyba ze liczyc wieczne, chroniczne lekkie katarki ( zawsze musze miec chusteczki przy sobie ) to moze byc jakiś slad i winowajca 
i mam podobnie jak Lenka, tylko z tym katarem, tez muszę mieć zawsze chusteczki przy sobie, bo mam alergię na kurz, leków nie biorę, bo niewiele pomagają
a przed snem zawszę wydmuchuje nos
a wodę też zawsze mam przy łóżku 


hallo hallo. Oliku, Ty mówisz poproszę A ja mówię Jùuuuż😍. Mam 50 lat, jestem rocznicowa syrenkowa 8Lat
Jestem po 3 operacjach ginekologicznych. Do syrenkowa wpadłam po 2, tej najważniejszej. Miałam duuzo szczęścia! Że tu się znalazłam. Ostatnią i ostateczna (już totalna pustka aż wjeje🤣 w srodku) miałam w zeszłym roku w maju. Każda z 3, miałam innymi sposobami brzusznie, dołem i laparoskopowo. Nie wycieli mi charakteru, poczucia humoru i na pewno kobiecości. Trochę różnie z aktywnoscia
ale to chyba wynika u mnie z braku czasu. Ale jeżeli chodzi o doznania wszystko bez zmian i zastrzeżeń. Jedyny minus, to wynik mojej głupoty. Jak Wam lekarz mowi: nie dźwigać, to NIE DŹWIGAĆ. Niestety ale szczelność trochę szwankuje. Trzeba także dbać bardzo o higienę. Bo wystawione jesteśmy na mikroby😶 bardziej, niż nasze koleżanki. Nigdy przez chwilę nie zapisałam decyzji. Zyje jestem szczęśliwa i NIC MNIE nie boli, nie zalewa. A to, że jestem czuła🙂 na zmiany pogody? No cóż, zlamiemy rękę i też stajemy się barametrami 😎. Ściskam syrenki
podczytywałam forum na Kafeterii, nawet sie tam podpytywałam, potem na Gazecie czytałam, zalogowałam się, przeszłam z Wami operację i....zostałam. Jest to uzależnienie




Ty i Wika jesteście dla mnie sercem i głową tego forum, więc na Wasze ręce jeszcze raz podziękowanie Wam i wszystkim Syrenkom za to, że już 8 lat jest Syrenkowo
Przed operacją miałam długie, uciążliwe miesiączki, które nie dość, że utrudniały mi życie (strach przed tym, że przemoknę - w pracy, w pociągu... nie raz miałam plamy na ubraniu, nie mówiąc o tym, że zużywałam mnóstwo podpasek i tamponów), to jeszcze doprowadziły do wyniszczającej organizm anemii (byłam w szpitalu na transfuzji, bo miałam hemoglobinę poniżej 8 g/dl), przez co byłam osłabiona, drażliwa, zmęczona.... Po operacji już miesiączek nie mam, bo miałam usuniętą macicę, anemia to już przeszłość
Mięśniaki uciskały mi na pęcherz i na moczowód, chodziłam kilka razy w nocy siusiać... teraz nie mam tego problemu. Jedyne co, to ćwiczę mięśnie dna miednicy, bo po takiej operacji istnieje ryzyko obniżenia się pęcherza i niedotrzymania moczu. Moje samopoczucie fizyczne i psychiczne jest o niebo lepsze niż przed operacją! 
Bo mi samej ze sobą jest lepiej, mam 52 lata, ale energii mam chyba więcej, niż jak byłam młodsza. Po usunięciu macicy można zapomnieć też o strachu przed ciążą i konieczności antykoncepcji, to też ważne! Przy tym nie mam objawów menopauzy, może poza większą suchością pochwy, ale istnieją żele nawilżające... I dzięki Lenka, że napisałaś o estrogenach w maści!
Moje poczucie kobiecości w żaden sposób nie zostało zachwiane ani pomniejszone - przed operacją miałam jakieś obawy przed tą zmianą w moim ciele, ale pożegnałam się z moją macicą, podziękowałam jej za to, że była we mnie, że w niej zaczęło życie moich dwóch synów, być może to także pomogło
Kobiecość to coś wspaniałego i złożonego o wiele bardziej niż nasze narządy wewnętrzne, to między innymi dar współczucia, siła dzielenia się i wspierania się. Dzięki tej operacji moje życie stało się bogatsze, bo poznałam i poznaję przez Syrenkowo niesamowite, fajne kobiety, które mają różne talenty, zainteresowania, pasje, są wrażliwe, wspierające.. cała przyjemność móc się czasem spotkać i pogadać przy kawie, pośmiać, tak w maju w Warszawie czy wczoraj w Gdańsku



. Kiedy to minęło ? Wielkie gratulacje dla Syrenkowa




Powrót do Zmiany w życiu po usunięciu macicy okiem kobiety i mężczyzny
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości