Hey Kochane Syrenki:*
przepraszam ze nie odpisywalam tak dlugo ale w grudniu po naswietlaniach <mialam 3 co poniedzialek od 9 do 23 grudnia> bylam tak strasznie senna ze calymi dniami poprostu spalam. Pozniej swieta, sylwester, kontrola, wyjazd z mezem i synkiek w gory...

dzialo sie.
Pytacie jak sie czuje ?Fizycznie idealnie. naprawde.
Naswietlania-czyt. brachyterapia nic nie bolaly, kto mial ten wie

, zagoilam sie idealnie jak moj lekarz powiedzial

jest ok
Gorzej psychicznie. Mam straszne wahania nastroju. Raz sie smieje i w tej samej sekundzie nachodzi mnie tak straszny zal, bol , nie wiem jak wam to okreslic... Ale poprostu musze sie wyplakac.
To chyba normalne... mam 28 lat i juz nigdy nie bede miala okazji poczuc ruchow dziecka... to chyba to gdzies w glebi serca jest, i sie odzywa...
No ale, Bogu dzieki ze zyje, ze rokowania sa dobre, ze mam synka, meza, rodzine.
a co u was kochane moje ?
dziekuje za wszelkie wsparcie, zainteresowanie i dobre slowo.
Obiecuje stawiac sie tu czesciej
