.Skierowanie miałam na pobyt od 9 listopada (niedziela) od godz. 14-tej. Jednak najlepsze połączenia miałam tak, że w Nowych Łazienkach Mineralnych znalazłam się ok. 9-tej rano. Na szczęście pielęgniarka oddziałowa uznała, że ludzie tłukli się przez pół kraju, i trzeba ich bez zbędnej zwłoki zakwaterować. I tutaj kończą się przyjemne sprawy związane z zakwaterowaniem. Skoro jestem młoda i POSZPITALNA to mogę być na piętrze, w pokoju bez łazienki. Na moje skromne uwagi, że jako ginekologiczna muszę bardziej przestrzegać higieny, stwierdzono -no cóż - toaleta dla kobiet jest na tym samym korytarzu - 1 NA OK. 50 POKOI!!! Wprawdzie było kilku panów, ale dosłownie kilku a toalety dla nich były 2! Plus toaleta dla niepełnosprawnych z natryskiem. I jeszcze 2 natryski koedukacyjne. Oraz informacja na drzwiach natrysku "prosimy o niekorzystanie z natrysku po 22". Najchętniej w ogóle nie korzystałabym z tego natrysku, gdyż powrót do pokoju, ze względu na temperaturę panującą na korytarzu, był upiorny. Z korytarza tego, obok mojego pokoju, były drzwi na pięknie wyglądający na zdjęciach balkon. Drzwi pamiętają chyba czasy otwarcia sanatorium, a był to rok 1926. Nie domykały się w dolnej części na ok. 3 cm. W czasie mojego pobytu spadł pierwszy śnieg i pojawiły się przymrozki. Mycie pod natryskiem i siup - na zimny korytarz, no po prostu rewelka.
CD nastąpi, gdyż wiesza mi się internet.





