Tak Was sobie poczytałam i powinnam się do Waszej paczki zapisać, podać rękę i ponarzekać, bo też nie wiem co się ze mną dzieje. Mam identyczne problemy jak Wy chociaż nie stosuje terapii hormonalnej (mam jajniki więc nie ma takiej potrzeby), ale od ok. 10 lat mam guzy na obu płatach tarczycy i łykam tabletki tarczycowe. Dwa razy miałam robioną biopsję i dlatego, że wyniki są ok. (nie stwierdzono niepokojących cech histopatologicznych) oprócz wizyt raz do roku, gdzie p. doktor sprawdza, czy mam suche dłonie i czy potrzebna recepta - nic więcej się nie robi. A jak pytałam czy przypadkiem to co się działo z moją macicą nie jest połączone z funkcjonowaniem tarczycy słyszałam, że absolutnie nie. Ile ja podejmowałam prób zrzucenia wagi, to kosmos. I tak jak któraś z Was powiedziała, tak jak ja się odżywiam to powinnam mieć figurę modelki, a niestety nie mam
Pije dużo wody, jem 5 razy dziennie, bardzo niewiele mięsa i wędlin, bardzo dużo owoców i warzyw, żadnych tłustości ani słodyczy (słodyczy tak naprawdę, w ogóle nie jem, za wyjątkiem domowego ciasta od czasu do czasu) znam mnóstwo zasad żywieniowych. Teraz od 2 tygodni obie z córką bardziej rygorystycznie zmieniłyśmy menu i co ? Ona schudła 2 kilo a ja ani grama. I myślę, że to wina tarczycy, chociaż wyniki Tsh mam zawsze w normie. Ta bezsilność daje mi w d. ale jakoś sobie radzę.
Buziaczki


Matko, jak ja się cieszę, że się taki wątek urodził. Nie żebym miała coś przeciwko chudym osobom ale jak już wiem, że nie tylko ja mam problem to mi trochę jakoś lepiej na duszy. 

i będzie raźniej.
Niemniej, podpowiadam Wam o tym, może Wam uda się ta "sztuczka" 

Grunt, to nie tracić wiary w zmiany na lepsze
