Brak parcia na pęcherz po laparotomii.
Dzień dobry Syrenki, czytałam dużo Wasze forum przed operacją. Miałam laparotomię 6 dni temu i nadal jestem w szpitalu, bo po zdjęciu cewnika nie potrafię oddać moczu. Po prostu nie czuję parcia na pecherz. Miałam 10 cm mięśniaka, więc skończyło się usunięciem macicy z szyjką. Jajniki zostały. Były też komplikacje, ale najbardziej martwię się, bo chcą mnie wypuścić do domu z cewnikiem. Czy któraś z Was miała taką sytuację i parcie na pecherz wróciło? Proszę o info, czy ktoś się z tym spotkał?
. Współczuję dolegliwości. Ja też miałam laparotomię bo miałam mięśniaka giganta jeszcze większego niż Twój i szybkorosnącego. Uciskał mi wszystko co było w brzuchu. Usuniętą mam macicę z szyjką. Ja akurat nie miałam żadnych problemów z pęcherzem. Cewnik założyli mi jak już mnie uśpili, wyjęli mi go dobę po operacji i nawet nie poczułam kiedy, bo zrobili to delikatnie. Problemów z pęcherzem nie miałam i nie mam do tej pory. W szpitalu przez cały pobyt podawali mi 2 razy na dobę antybiotyk profilaktycznie, żeby właśnie nie doszło do żadnej infekcji czy zapalenia. Więc nie miałam takiego nieprzyjemnego doświadczenia jak Ty. I nie umiem nic poradzić. Współczuję i mam nadzieję, że się polepszy i pęcherz zacznie działać normalnie. Życzę zdrowia i szybkiego powrotu do domu. Jeszcze raz witam Cię wśród nas, czuj się tu dobrze
.

Uczę się z nim funkcjonować. Znów w koszuli nocnej, w szlafroku, bo wszelkie spodnie dresowe drażnią ranę na brzuchu. Wczoraj zaczęłam od rana oddawać mocz, ale tak nie do końca. Latałam co 15 min. i ciągle trochę schodziło, ale po chwili strumień się kończył, a ja czułam, że brzuch robi się coraz twardszy i większy. Wieczorem odmówiłam nawet przyjęcia kroplówki, bo miałam wrażenie, że pęcherz mi zaraz eksploduje. Dziś rano zgłosiłam, że coś jest nie tak. Podłączyli mi cewnik i w minute zeszło ze mnie prawie 2 litry. No i zostałam już z cewnikiem 
, zamiast rozwiązać problem w szpitalu i zająć się tym do końca tam na miejscu, a nie jeszcze musisz z tym chodzić i potem na kontrolę. Nie no brak słów. Współczuję i mocno przytulam, życząc zdrowia i żeby pęcherz wreszcie zadziałał jak należy.