Strona 1 z 2

Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 9 gru 2024, o 19:33
przez domsta90
Dziewczyny jak żyć.... 6.01 mam sie stawić do Knurowa do szpitala. Po 3 konsyliach w Gliwicach zapadła decyzja, że trzeba usunąć wszystko, bo jest zbyt duże ryzyko nawrotu. Markery spadają, badania watrobowe tez się obniżają, tk wykonany w pazdzierniku byl bez absolutnie żadnych zmian i nowych ognisk, a mimo wszystko po usunieciu jajnika ze wzgladu na guza trzeba resztę. Boję się, boję sie jak cholera jak to będzie po operacji.... Bo przecież zostanę kompletnie bez niczego.... Boję sie jak bedzie wygladalo dalej życie-bol po, potrzeby fizjologiczne, seks... I czy ten skorupiak faktycznie nie wroci. Mówili, że jest najgorszy, bo nie reaguje na żadne leczenie, ale tez najlepszy, bo nie daje dalszych odległych przerzutów odległych....

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 9 gru 2024, o 20:33
przez Stynka
Po trzech konsyliach? Zaakceptować i zgodzić się.
Piszesz: Bo przecież zostanę kompletnie bez niczego.... Domsta, będziesz miała szanse na (coś) zdrowie i kogoś! Córkę i męża!
Życia nie można zaplanować... niestety... Trzeba brać co daje %%- Powodzenia %%- %%- %%-

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 9 gru 2024, o 20:56
przez domsta90
Jednak mimo wszystko boję się, że kiedyś to jednak powróci i na nic było to wszystko

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 9 gru 2024, o 21:44
przez CichoSza
Takie gdybanie nie ma sensu, bo nie ma możliwości wykluczenia nawrotu na sto procent. Należy natomiast robić wszystko, żeby zminimalizować ryzyko.

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 9 gru 2024, o 22:07
przez Stynka
Domsta, gwarancji nie ma. Źycie pokaże co będzie dalej... Życzę ustabilizowanej sytuacji♥️

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 9 gru 2024, o 23:47
przez ASAJ75
Domsta, jak to bez niczego?- przecież zostajesz z szansą największą z możliwych na zminimalizowanie nawrotu!!! Czyli z najważniejszym- zdrowiem!
Wszystko jest po coś. Zobaczysz szybko dojdziesz do siebie- będzie i sex, i zachowane potrzeby fizjologiczne. Ja mam tylko( aż) pochwę i jest naprawdę nieźle.
Trzymam za Ciebie kciuki.

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 10 gru 2024, o 01:10
przez giovanna
Domsta każda z nas się bała i boi nadal (przynajmniej ja), ale staram się o tym nie myśleć. Też zostałam „bez niczego” miałam histerektomię radykalną i jeszcze wycięte węzły chłonne wartownicze. Teraz będę miała wizytę kontrolną bo minęło pół roku od operacji. Masz córeczkę, masz dla kogo żyć. Jeśli będziesz miała operację laparoskopową to nie ma potem wielkiego bólu, ja na drugi dzień rano sama szłam do swojego pokoju z sali pooperacyjnej, po południu mi wyciągnęli dren, a na czwarty dzień po operacji już wyszłam do domu. Nie martw się na zapas. Będzie dobrze. Będę trzymać kciuki :kolobok_give_heart:

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 11 gru 2024, o 08:31
przez anulek
Spokojnie. "Bez niczego' da się żyć nawet lepiej niż przed operacją. Ja tak mam 9 lat i jestem zdrowym szczęśliwym człowiekiem

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 11 gru 2024, o 12:58
przez olikkk
Ja tak mam prawie 15 lat i też jestem zdrowa i szczęśliwa :x czego i Wam życzę :ympray: :kolobok_give_heart:

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 11 gru 2024, o 20:42
przez Marzena17
:ymhug: %%- %%- %%-

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 11 gru 2024, o 21:56
przez domsta90
Niestety będe cięta 😭😭 laparoskopowo mialam wycinany jajnik z guzem

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 11 gru 2024, o 22:11
przez CichoSza
domsta90, usunięcie macicy jest prostą operacją ginekologiczną. Wszystkie przez to przeszłyśmy, więc i Ty dasz radę. (*)

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 11 gru 2024, o 23:46
przez domsta90
CichoSza u mnie radykalnie wszystko..... 34 lata.... Booooożeeeee jakie to życie jest zajebiscie niesprawiedliwe 😭😭😭😭😭 jestem tak wściekła, rozgoryczona i przerażona, że z osoby wiecznie uśmiechniętej i potrafiącej żartować i śmiać się nawet z samej siebie stałam się przybita i nie potrafiąca sie cieszyć z niczeg. Jest mi wszystko obojetne-niczym wrak człowieka....

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 12 gru 2024, o 09:57
przez CichoSza
domsta90, powtórzę raz jeszcze - będziesz mieć prostą operację, których wykonuje się dziesiątki, o ile nie setki każdego dnia. Ja miałam usuniętą macicę, szyjkę i przydatki w wieku 33 lat. Rozumiem, że dla Ciebie to szok i jesteś rozgoryczona, ale po takich przejściach da się żyć. Szczególnie że w przypadku guza o granicznej złośliwości leczenie może zakończyć się na operacji. Jeśli potrzebujesz specjalistycznego wsparcia, pomyśl o skorzystaniu z pomocy psychoonkologa.

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 19 gru 2024, o 23:08
przez domsta90
Dziewczyny.... 7.01 operacja a ja zaczęłam czuć ból i ciągnięcie prawego jajnika (głównie przy staniu i chodzeniu) czy to moze byc cos niepokojacego????

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 20 gru 2024, o 15:34
przez INES1988

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 20 gru 2024, o 22:08
przez domsta90
INES1988 jak teraz funkcjonujesz?? Bierzesz jakies hormony? Jak z seksem i libido?

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 22 gru 2024, o 23:01
przez INES1988

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 23 gru 2024, o 01:09
przez domsta90
Dziewczyny, a jak wygląda u Was sprawa z pęcherzem. Czy komuś "przytrafiło się" wypadanie pochwy, bo słyszałam, ze to tez możliwe i tego chyba najbardziej między innymi sie tez boję. HTZ w moim przypadki już do końca życia??? 😭😭😭😭 aaa.... Jeszcze chcialam o cos zapytać-czy przy cięciu pionowym są zakładane dreny i jak duze ono jest-do pępka czy wyzej jeszcze???

Re: Guz graniczny śluzowy/usunięcie wszystkiego

PostNapisane: 23 gru 2024, o 09:27
przez CichoSza
Na temat cięcia się nie wypowiem, natomiast osobiście żadnych problemów z pęcherzem ani wypadaniem czegokolwiek nie mam - mam nawet wrażenie, że w kwestii trzymania moczu jest sto razy lepiej niż przed operacją. Ale wiem też, że są kobietki, które mają z tym problem. Po operacji warto skorzystać z pomocy fizjoterapeutki uroginekologicznej, która pomoże ogarnąć te sprawy.

O HTZ najlepiej dopytaj swojego lekarza prowadzącego. Ja nie mogę stosować HTZ ze względu na typ nowotworu, więc pozostaje mi preparat bez recepty z niepokolankiem. Zobaczymy, jak sobie poradzi, bo biorę dopiero drugi dzień.

Na temat seksu też nie mam nic do powiedzenia, bo póki co go nie uprawiam, ale wykonuję ćwiczenia zalecone przez fizjoterapeutkę, żeby bez przeszkód móc w przyszłości do niego wrócić. Spadku libido raczej nie zauważyłam.