Witajcie.🫶🏼
Założyłam nowy wątek ponieważ mimo że o plemieniu już są tematy to na mój problem nie znalazłam odpowiedzi.
Jestem 26 dni po usunięciu macicy, jajników i szyjki macicy metoda laparoskopową. Została tylko pochwa i zszyto ją. Jestem po menopauzie.
Tydzień po operacji zaczęłam plamić, plus intensywny zapach, poszłam na oddział i dostałam antybiotyk, cyklonamine i żel. Było coraz lepiej a po tygodniu powtórka ale tym razem krew była świeża. Nie jest to krwawienie a plamienie. Tylko w ubikacji na papierze to widać. Minimalnie na bieliźnie
Znowu oddział i badanie . Lekarz stwierdził że szwy ok, pochwa podrażniona. Dalej dostałam cyklonamine.
Znowu kilka dni coraz lepiej . Wczoraj zaczęłam żel z aplikatora (od lekarza ) aby zmniejszyć podrażnienie pochwy. No i dzisiaj ślady w łóżku, znowu świeża krew, ni to glutki ni skrzepy malutkie. Teraz już ciemniejsze, to plamienie ale najbardziej intensywne. We wtorek będzie 4 tygodnie od operacji
Czy któraś z Was po całkowitej histerektomii miała plamienia z pochwy? Skąd mi to leci? Zaczynam świrować i tracę optymizm Mimo że nawet po krwotoku z rany po operacji trzymałam się dzielnie.
Do tego ciągle bardzo mnie boli w miejscu po jajniku lub wyrostku robaczkowym. Czuję to przy minimalnym zgięciu. USG mam dopiero w połowie kwietnia.
Staram się jak mogę być cierpliwa i uważać na każdy ruch ale ile można:(
Lekarz twierdzi że nie powinnam już krwawić ale nie widzi powodu do niepokoju bo szwy są ok... Tylko skoro szwy są ok to skąd to krwawienie? A przecież już 15 dni przyjmuję cyklonamine i rutinoscorbin.
Gdybym miała coś więcej poza zszytą pochwą, a tak, no dlaczego plamię?
Powiedzcie czy któraś miała podobnie? Co radzicie, gdzie się udać?
Pomocy, bo łapię załamkę:(
