Strona 1 z 5

Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 15 cze 2020, o 18:34
przez Twinmama
Witam wszystkie Syrenki :)
Po prawie 8 miesiącach przeglądania tego forum...postanowiłam do Was dołączyć i opowiedzieć moją trudną i bolesną historię...
Nie wiem, czego oczekuję...może trochę zrozumienia, może słów wsparcia, a może po prostu chcę się wypisać i w ten sposób chociaż trochę oczyścić swoją głowę....przynajmniej na chwilę...
Jestem mamą dwóch wspaniałych szkrabów, a dokładnie parki, która przyszła na świat w październiku zeszłego roku. Tego samego dnia moje życie o mało się nie skończyło...
Moja bliźniacza ciąża - pierwsza i ostatnia, nie była dla mnie ani łatwa ani przyjemna, ale przebiegała wzorcowo i bez żadnych komplikacji aż do dnia, kiedy moja ginekolog - chwała Jej za to - skierowała mnie na konsultację do innego lekarza, który to pokierował mnie do szpitala na obserwację w kierunku łożyska wrośniętego przodującego oraz naczyń błądzących. Wtedy to wszystko brzmiało dla mnie abstrakcyjnie...ale okazało się faktem. Przed operacją byłam informowana, że w ostateczności może dojść do usunięcia macicy...ale wtedy jeszcze zupełnie nie wiedziałam, z czym wiąże się ta operacja i jakie spustoszenie poczyni w moim życiu. Na tamten moment najważniejsze było bezpieczeństwo dzieci i moje. Poród odbył się za pomocą cc pionowego w 35 tygodniu ciąży. Dzieci urodziły się - dzięki Bogu - całkowicie zdrowe i do dziś nie przejawiają oznak wcześniactwa. Leżały na oddziale neonatologi i czekały na mamę, która w szpitalu spędziła kolejne 2 tygodnie...
I wtedy zaczął się koszmar, który w większym lub mniejszym stopniu trwa do dziś...Usunięto mi macicę wskutek niemożności zahamowania krwotoku wewnętrznego i celem ratowania mojego życia. W 4 dobie po cc dokonano relaparotomię zwiadowczą, z uwagi na podejrzenie kolejnego krwawienia. Na OIOMIE spędziłam tydzień, straciłam bardzo dużo krwi, wielokrotnie mi ją przetaczano, miałam fatalne wyniki i męczyłam się niesamowicie, a najgorsze w tym wszystkim było to, że nie mogłam zobaczyć własnych dzieci. Kiedy poinformowano mnie o potrzebie kolejnej operacji, byłam pewna, że jej nie przeżyję...że nigdy nie zobaczę moich maleństw,,,Kiedy przewieziono mnie na zwykły oddział i zaczęto podawać "normalne" jedzenie, pojawiły się problemy z jelitami. Okropne bóle, skręty i wizja trzeciej operacji, z powodu ich niedrożności.. Na szczęście do tego nie doszło. Po 14 dniach wyszłam do domu. Koszmar trwał. Czułam się kompletnie załamana. Nie mogłam normalnie chodzić , jeść, zajmować się dziećmi...nie mogłam funkcjonować.Nie przypominałam siebie w żadnym aspekcie. Z całkowicie zdrowej, pozytywnej, aktywnej, pełnej życia i radości młodej kobiety, stałam się wrakiem człowieka...Okropnie cierpiałam zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dzieci nie odrzucałam, za nic nie obwiniałam...ale nie miałam ani siły, ani chęci się nimi zajmować. Chciałam tylko spać...nie czuć, nie myśleć....nie mogłam się pozbierać. Gdyby nie pomoc mojej rodziny, a w szczególności mojej mamy i narzeczonego...nie wiem, jakby się to wszystko skończyło...
A dziś...żyję...ale to nie jest życie, o jakim marzyłam i jakie sobie wyobrażałam... I nie chodzi o to, że mam dwójkę małych dzieci, cierpię na brak czasu, jestem niewyspana czy zmęczona...to zupełnie nie to. Bo to jest normalne.Ale nienormalne jest to, że ciągle chodzę po lekarzach, bo ciągle coś mnie boli, utrudnia normalne funkcjonowanie i nie pozwala zapomnieć... Pokłosiem tego, co przeszłam są zrosty w brzuchu i jelitach, bolesne stosunki, problemy z kręgosłupem i pęcherzem, bóle stawów...i ciągły strach o to, czy to kiedykolwiek minie....czy będę taka, jak dawniej, czy jeszcze kiedykolwiek będę w stanie normalnie funkcjonować i cieszyć w pełni moim macierzyństwem i rodziną...Lekarze w obliczu moich dolegliwości są bezradni i mówią tylko: Po tym, co Pani przeszła, najważniejsze jest, że Pani w ogóle żyje...że to była bardzo trudna, rozległa i niebezpieczna operacja...że takie przypadki zdarzają się niezwykle rzadko i w większości nie kończą tak pozytywnie...
Wiem. Jestem ogromnie wdzięczna lekarzom za uratowanie mi życia, Bogu, że dał mi jeszcze jedną szansę. Dziękuję za to każdego dnia...Ale jednocześnie nie potrafię pogodzić się z tym, co mnie spotkało...Dlaczego ja? Nigdy nie chciałam być taka wyjątkowa...i nadal nie chcę. To, co przeszłam, odebrało mi radość życia, spokojny sen i odważne spojrzenie w przyszłość. Ciągle się boję...o życie swoje i swoich bliskich. Otarłam się o śmierć...i to też nie daje mi spokoju.
Myślę, że gdybym nie miała tych wszystkich dolegliwości, to dziś ta sytuacja byłaby już poza mną. Ale one ciągle są...ciągle mi o wszystkim przypominają.
Jest we mnie dużo wdzięczności, ale i też dużo żalu...
Czy 8 miesięcy to jeszcze zbyt krótki czas, by sobie to wszystko ułożyć w głowie? Czy jest szansa, że z czasem te dolegliwości ustąpią? Czy kiedykolwiek jeszcze będę mogła cieszyć się życiem i bez lęku patrzeć w przyszłość?
Dodam tylko, że sama utrata macicy nie pozbawiła mnie w mojej głowie kobiecości, ale niemożność normalnego i bezbolesnego współżycia już tak.
Jeśli jest tu ktoś, kto przeżył coś podobnego, jak ja...proszę odezwijcie się...
Kochane Syrenki...pocieszcie, dodajcie otuchy, pokrzepcie radą...bardzo tego potrzebuję, bo czuję się w tym wszystkim strasznie samotna i bezradna...
Dziękuję za wysłuchanie...
Zdrowia dla Was wszystkich! Bo nie ma w życiu nic cenniejszego.... %%-

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 15 cze 2020, o 19:06
przez hugnonot
Przeczytałam Twój post. Współczuję, naprawdę.
Operacje miałaś jak czytam rozległą, lecz pamiętaj że czas na dochodzenie do siebie po tego typu operacji jest długi wynosi co najmniej 2 lata.
To, że blizna na wierzchu się zrosła zupełnie niczego nie oznacza, wygoić musi się środek. Każda z nas ma inny zakres zniszczeń w środku i inny organizm dlatego inaczej,
w różnym tempie dochodzi do jakiegoś stanu równowagi.
Początki są trudne bo z jednej strony problemem jest ciało a z drugiej psychika. Jeśli masz zostawione jajniki to jest trochę lepiej w sensie niedoboru hormonów ale
i tak potrzeba czasu by podjęły one działanie i bez macicy nigdy nie funkcjonują tak samo. Lekarze o tym nie mówią, ale jajniki + macica to takie trio wzajemnie się uzupełniające.
Brak jednego elementu wpływa na pozostałe. Jesteś młoda, Twój organizm z czasem dostosuje się do nowych warunków ale to "chwilę" jeszcze potrwa.
Po-uszkadzane nerwy regenerują się bardzo wolno a uszkodzenia nerwów to ból. Z czasem powinno być lepiej.
Ból to również efekt strachu, czasem strach wręcz powoduje, że czujemy ból. Zrosty ma każda z nas, 99% kobiet po jakiejkolwiek operacji ma zrosty. Można je usunąć laparoskopowe ale nie ma gwarancji, że nie powstaną nowe. Każda ingerencja chirurgiczna nawet laparoskopowa powoduje zrosty.
Masz dwójkę dzieci dla których musisz żyć i być sprawna, to ogromna motywacja i konieczność mobilizacji. Staraj się mimo wszystko docenić to, że dostałaś szansę by je mieć,
że są zdrowie, że dane Ci było je urodzić. Co do kobiecości, to uczucie pustki jest bardzo głęboko i długo je negujemy, tłumimy, może gdy się ma dzieci jest mniejsze?
Na to pytanie odpowiedzi nie znam. Lęk jest zawsze, po każdej operacji z zagrożeniem życia okres około 5 lat po to okres potraumatyczny dopiero po takim czasie się człowiek uspokaja.
Co mogę radzić to nie rozdrapywania ran nie myślenia w kółko i nie nakręcania się. Masz dzieci i zajęcie się nimi w jakimkolwiek stopniu zmusi Ciebie do myślenia o czymś innym. To pomaga.
Na pouszkadzane nerwy pomocna będzie vit. B12 - pomaga w ich regeneracji i B6. Możesz prosić o zastrzyki z nich - działają silniej, lepiej, albo kupić tabletki np. B12 forte do ssania. Pomocne też jest vit. D3 oraz magnez, magnez pomaga na skurcze i ból jelit. Jelita bardzo silnie reagują ba niedobory magnezu - bolą. Z doświadczeni wiem też, że zrosty trochę mniej bolą gdy się je magnez. Spóbuj. Najlepiej przyswaja się np. Magne B6 forte, jest tam nie tlenek amgnezu ale cytrynian, który w o wiele większym stopniu organizm przyswaja. Jeśli masz niski potas możesz pomyśleć o suplementacji potasem. Zobacz czy bardzo smakują Ci pomidory i ewentualnie banany (ale uwaga bo zatwardzają), to oznacza że masz niski potas. Potas naturalny jest bezpieczny, suplementacja na własną rękę nie bardzo.
Dziewczyny na pewno napiszą Tobie mnóstwo ciepłych słów, wybacz mi, ja staram się doradzać jak potrafię.

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 15 cze 2020, o 20:31
przez Twinmama
Witaj :)
Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź...nawet nie wiesz, jak wiele ona dla mnie znaczy...a może wiesz.... Az się popłakałam, że w końcu "rozmawiam" z kimś, kto przeszedł coś podobnego , jak ja...
Wysmarowałam Ci tu długą wiadomość, ale....gdzieś mi uciekła i musiałam się logować raz jeszcze :-\
Napiszę więc ponownie, ale jutro.
A póki co serdecznie Cię pozdrawiam, życzę spokojnej nocy i dziękuję...raz jeszcze.... :ymhug:

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 15 cze 2020, o 22:09
przez hugnonot
Cieszę się jeśli choć trochę pomogłam :)
Pisz śmiało tu albo na priv - posłałam Tobie wiadomość żebyś widziała jak działa.
Dziewczyny na pewno się odezwą i też coś podpowiedzą albo pocieszą.
Dobrej nocy

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 06:24
przez monte
Witaj 🙂
Słaby ze mnie pocueszacz ale tak jak pisze nasza Hugus 8 miesięcy to naprawdę niewiele...Trzeba czasu...
Dochodzenie do siebie i dwójka malenstw na pewnie jest trudne a dajesz radę 👍
Trauma i ból pozostają...Też ostatnie 3 m-ce żyłam z wizją kolejnej opki,pięknie gralam przed całym światem a w środku znowu wrak psychiczny.Na szczęście jest ok.
Będzie tylko lepiej życzę Ci z całego serca !

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 07:12
przez Twinmama
Bardzo Wam dziękuję!
Na pewno się odezwę, choć czasu mam naprawdę niewiele, jak to przy małych dzieciach...jeszcze dwójce.
Rzeczywiście, to, co mnie spotkało, to dla mnie ogromna trauma. Zawsze byłam osobą, do której inni zwracali się z problemami . Do dziś więc pokutuje przeświadczenie, że kto,jak kto...ale ja na pewno sobie poradzę...Staram się więc sprawiać takie wrażenie, ale prawda jest inna...Wiadomo, są lepsze i gorsze momenty...lepsze są wtedy, gdy bóle są mniejsze albo wydaje się, że ich nie ma...
Ja zawsze byłam dość silna psychicznie,ale kompletnie nieiodpona na ból. Dlatego, gdyby w końcu przestały mi dokucza różne dolegliwości,lepiej potrafiłam uporać się z tym, co mnie spotkało, odciąć się od od tego grubą kreską i po prostu żyć dalej...
Jeszcze raz ogromnie dziękuję Wam za...nadzieję :) W końcu to ona umiera ostatnia....a w ostatnim czasie we mnie już tylko się tliła...
Dobrego dnia! :)

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 07:52
przez KaSta
I ja się z Tobą witam @};- . Jesteś naprawdę dzielna :x Pzekazuję ogromne przytulasy :ymhug: , życzę zdrowia, zdrowienia i powodzenie %%- w dochodzeniu do siebie. Serdeczności dla Twoich Ciebie i Twoich bliskich @};-

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 08:04
przez Ania55
Witaj kochana :ymhug: przeszłaś bardzo poważną operację i z tego, co przeczytałam nie bardzo masz możliwość unikania dzwigania, a to po naszej operacji jest dosyć istotne. Staraj się oszczędzać, oczywiście w miarę możliwości. Tak jak nasza nieoceniona Huguś napisała, czas dochodzenia do siebie trwa ok 2 lata. Ciesz się dzieciaczkami, postaraj się w miarę możliwości oszczędzać, może spróbuj bardziej zaangażować do pomocy rodzinę. Będzie dobrze. Pozdrawiam i ściskam mocno :x

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 08:49
przez Twinmama
Ja również pięknie Was witam i dziękuję za te wszystkie serdeczności! :ymhug:
Już od rana trochę mi lepiej...Czasem potrzeba tak niewiele, by zyskać tak wiele...
Właśnie...jeśli chodzi o to dźwignie ...bo o to też chciałam zapytać...
Ja do 6 miesięcy bardzo się oszczędzałam w tej akurat kwestii. Miałam pomoc mamy. Ale od dwóch miesięcy jestem już praktycznie sama. A dzieci rosną, są coraz cięższe.. Każde z nich waży już prawie 10 kg. Ja oczywiście staram się nie nosić, ale podnosić, przenosić już muszę. Nie mam wyboru i niestety teraz już nikt mi w tym nie pomoże....
Czy jest jakiś górny limit; jeśli chodzi i ciężary? Czy już zawsze będę musiała tak uważać, czy z czasem przestanie to być takie ważne...Czym skutkuje takie podnoszenie? Oczywiscie czytałam trochę na ten temat, ale wolałabym usłyszeć Wasze opinie, jako osób, mających w tym temacie bezpośrednie doświadczenie.
Nie ukrywam, że jest to obecnie jeden z moich większych problemów i nie wiem, jak go rozwiązać...
Będę ogromnie wdzięczna za jakieś informacje.
Życzę wszystkim pięknego dnia! :)

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 09:37
przez hugnonot

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 10:47
przez eli-50
Witaj Twinmama w naszym Syrenkowie :ymhug:

Przeszłaś ciężki okres. Miejmy nadzieję, że pomalutku wszystko będzie się normować %%- . Tylko musisz bardzo na siebie uważać. Dzięki Bogu, że masz potomstwo i wyszłaś z tego :ympray: . Wszystko potrzebuje czasu. Kiedyś Twój trud i wysiłek zaprocentuje %%- %%- %%- .
Tu możesz wylać swoje żale, wygadać się, ulżyć sobie ;) . Tu zawsze ktoś Cię przytuli i wesprze :kolobok_heart:

Pozdrawiam Cię cieplutko. Życzę dużo zdrowia, sił i wytrwałości :x

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 12:19
przez Twinmama
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za te wspierające słowa i dobre rady.
Żałuję, że nie dołączyłam do Was wcześniej...
:x :kolobok_heart: :ymhug:

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 17:11
przez antonina_j

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 17:55
przez Twinmama
:) :) :) :) :)

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 18:08
przez olikkk
Twinmama i ja witam Cię bardzo serdecznie :ymhug:
Potwierdzam - jesteś nasza od dnia kiedy tu zajrzałaś ;)
Podziwiam każdą mamę bliźniąt jako mama dwójki dzieci z dwuletnią różnicą wieku :kolobok_yes:
Wiem co to wychowywanie dwójki maluchów, ale dwoje niemowlaków naraz to wg mnie niesamowite wyzwanie x_x
Biorąc pod uwagę jeszcze Twój trudny stan po tak poważnej operacji, podziwiam i jestem pełna szacunku dla Ciebie ^:)^ ^:)^ ^:)^ Życzę Ci dużo zdrówka i cierpliwości do wszystkiego z czym przychodzi Ci się zmierzyć :kolobok_give_heart2: :ympray: :kolobok_air_kiss:
Dobrze że jesteś :kolobok_girl_in_love:

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 16 cze 2020, o 19:23
przez Anita71
Cześć Kochana Młoda Syrenko, faktycznie dostałaś kopa od losu i życia z jednej strony, ale z drugiej dałaś życie, piękny dar, z którego będziesz miała dużo radości. Mimo, że masz chwile trudne, załamania, to wbrew pozorom jesteś niesamowicie dzielna i silna. Myślę, mam taką nadzieję, że po pewnym czasie potrzebnym do wygojenia będzie lepiej, dużo lepiej. Ogrom właściwych słów przekazała Tobie Nasza Huguś, bardzo mądra i pomocna Syrenka. Pamiętaj, że zawsze możesz pisać kiedy tylko masz potrzebę i zawsze znajdzie się Syrenka, która z Tobą porozmawia :) :ymhug:

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 17 cze 2020, o 06:38
przez Twinmama
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za tak miłe przyjęcie! :ymhug: :x
Dobrze mieć świadomość, że jest miejsce w którym można się schronić....czasem sama świadomość to już i tak bardzo wiele....
To prawda....nie jest mi łatwo. Mam dwójkę wspaniałych, ale jednak jeszcze małych i coraz bardziej wymagających dzieci. Do tego cały dom na głowie i pomoc jedynie ze strony narzeczonego, kiedy nie pracuje i jest w tym domu.
Bardzo martwi mnie to podnoszenie maluchów, bo tego w żaden sposób nie dam rady uniknąć...Czy są tu jakieś mamy, które miały lub mają podobną do mnie sytuację? Jeśli tak...jak sobie radzicie?
Myślę, że w tym wszystkim bardzo trudne jest
to, że ja tak naprawdę od samego początku nie miałam czasu ma porządną rekonwalescencję ,odpoczynek, sen...musialam bardzo szybko się zmobilizować i zacząć zajmować dziećmi, mimo całego bólu i wszelkich niedogodności. Nie miałam czasu, żeby spokojnie dochodzić do siebie. To pewno też miało i nadal ma wpływ na to,jak regeneruje się mój organizm. Po tych 8 miesiącach czuję się bardzo zmęczona...Ale to właśnie moje dzieci dają mi siłę...Dla nich chcę i muszę.... Dla nich chcę być zdrowa i silna, bo będą mnie potrzebować jeszcze przez wiele długich lat....
Początki mojego macierzyństwa były koszmarne. Czasem tak trudno pogodzić mi się z tym, że już nigdy nie dowiem się, jak to jest wziąć swoje dziecko w ramiona tuż po narodzeniu...Ja ich nie brałam, nie nosiłam....nie od początku....bo było to fizycznie niewykonalne....jest mi bardzo smutno, że bezpowrotnie zostałam pozbawiona tak ważnego etapu w relacji matki i dziecka...
Z drugiej strony wiem, że powinnam być wdzięczna, że w ogóle mam dzieci...że cała nasza trójka przeżyła....i wierzcie mi....naprawdę jestem....Ale jednocześnie mam w sobie pewien rodzaj niezgody na to, co mnie spotkało....
Czy taki stan kiedyś naprawdę minie? Czy będę w stanie przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego? Czy Wy byłyście w stanie?
Bo zapomnieć....to nie zapomnę....nigdy....
Dobrego i radosnego dnia dla Was wszystkich!
Mimo wszystko.... :) :ymhug: :x

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 17 cze 2020, o 06:44
przez monte
Minie minie.
Ja już nauczyłam się żyć z myślą że nigdy nie będę mieć córeczki i z żartem odpowiadać na pytania otoczenia kiedy drugie dziecko 😉
Moj mial 3.5 roku jak mnie operowano.niby duży chłopczyk a ciągle chciał na ręce...I nie raz zdarzyło się zapomnieć i go podnieść a tu dwójka maluchów...

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 17 cze 2020, o 08:30
przez Szklanka
Witaj Twinmama,
Jak wszystkie Syrenki, bo jesteś teraz Syrenką, jesteś bardzo dzielna. Ja mam za sobą zupełnie inną historię, ale jestem w stanie Cię zrozumieć. Do dzisiaj nie dżwigam, rodzina za mnie nosi zakupy, pranie na balkon, składa łóżka i przerózne inne ciężkie rzeczy. Ale nie nosić prania i zakupów, a nie nosić własnych malutkich dzieci to to duuuża róznica. A maluchy tak potrzebują matczynego ciepła, poprzytulania, co często się wiążę z tym żeby je wziąść na ręce, a dwa takie maleństwa naraz to już w ogóle. Bardzo Ci współczuję i przytulam mocno Obrazek %%- %%- %%-
Pozdrawiam, Szklanka

Re: Usunięcie macicy - ciąża bliźniacza

PostNapisane: 17 cze 2020, o 17:06
przez Anita71
Ale faktycznie jeżeli jesteś sama to zachodzą sytuację że trzeba dźwigać trzeba wymyśleć dogodna metodę dźwigania żeby była bezpieczna. Nie wiem co poradzić, ja np kanapę otwieram przykucając żeby nie używać mięśni brzucha chodzi chyba o tzw tłocznię, zawsze boję się o przepuklinę w takich przypadkach gdy trzeba dźwignąć. A może jak się da to podnosić siedząc? No nie wiem :-?