Fiołek... EKG lekarka widziała, bo po tym jak dała mi skierowanie, musiała je jeszcze opisać, morfologię widziała tylko z wypisu, bo nie miałam jeszcze wyniku, ale ta po miesiącu i tak była dużo lepsza, RTG nie widziała, bo miałam je dopiero następnego dnia. Badania widział kolejnego dnia lekarz medycyny pracy, bo wprawdzie po operacji nie byłam kierowana na badania (na zwolnieniu lekarskim byłam 30 dni a dopiero powyżej muszą być wykonane badania kontrolne do orzeczenia o zdolności do pracy), ale akurat mijał termin badań okresowych, które robię co 2 lata. Jak pojechałam do NFZ to faktycznie pani od sanatoriów nie było, mimo, że niby wg informacji na stronie powinna być o danej godzinie, ale miła pani siedząca przy innym stoliczku i zajmująca się systemem dostępu, który przy okazji załatwiłam, dała mi koszulkę i kazała wrzucić dokumenty do skrzynki (skierowanie, ksero wypisu ze szpitala, wynik HP, ksera badań). Nic się nie zgubiło, a dzięki dostępowi do systemu znałam kolejnego dnia numer nadany na moje skierowanie. Prawdę mówiąc jak zobaczyłam co mam napisane na skierowaniu, to zaczęłam wątpić, że będzie przyznany ten szpital uzdrowiskowy (myślałam im więcej będzie napisane tym lepiej... widać się myliłam), ale po około 2 tygodniach ze stronki
https://skierowania.nfz.gov.pl/ dowiedziałam się, "SKIEROWANIE OCZEKUJĄCE NA WYZNACZENIE MIEJSCA I TERMINU LECZENIA", czyli lekarz balneolog musiał je zaakceptować, później dostałam te informacje pocztą - czego i Tobie życzę
