Jak sobie radzić po diagnozie raka
Zdiagnozowano u mnie raka trzonu macicy. Lekarze powiedzieli ze trzeba wszystko usunąć. Załamalo mnie to. Próbowałam sie czegoś więcej dowiedzieć ale z informacja w naszej służbie zdrowia słabo. Jestem juz po operacji ponad 3 tyg. Mam obolały brzuch, bardzo wrażliwy na dotyk i oczywiście ciągnie. Jak chodzę to mam wrażenie ze kamienie mam w srodku, taki jakiś ciężar odczuwalny. Przewracanie sie z boku na bok tez sprawia problem. Przy oddawaniu moczu czuje jakby mi coś od pępka ciągnęło, bardzo nieprzyjemne uczucie. Nie mam jeszcze wyniku HP wiec nie wiem co dalej mnie czeka. Szczerze mówiąc nie bardzo wierze ze chemia to coś dobrego. Czy macie jakies doświadczenia w tej sprawie? Poza tym ciagle trudno mi sie pogodzić z ta sytuacją i operacja. Mam kryzysy, placze. Od lekarzy trudno jest uzyskać cokolwiek na temat tego jak ma przebiegać proces leczenia, co jest normalne a co nie, na co zwracać uwagę. Czuje sie w tym wszystkim zagubiona. Nie wiem jak dalej żyć. Od koleżanki dowiedziałam sie o was. Będę wdzięczna za wasze wsparcie i podzielene sie swoimi doświadczeniami i informacjami.
dla mnie osobiście najtrudniejszy był czas zanim ruszyło leczenie - byłam przerażona niewiadoma. Jak machina ruszyła to już było prościej. Teraz funkcjonuje już w miarę normalnie, pracuje, w zeszłym miesiącu wzięłam ślub
przez leczenie przeszłam tak, ze wielu znajomych i kolegow w pracy nic nie wie. Jedno jest pewne - rak to nie wyrok. Coraz częściej jest określany jako choroba przewlekła, wiec uszy do góry!! Nie wiem o co chciałabyś zapytać, ale służę Ci pomocą. Jeśli chciałabyś to możemy porozmawiać przez telefon. Tak pewnie będzie prościej:) pozdrawiam bardzo gorąco ☘️😊


Wiem, jakoś tak mało optymistycznie to brzmi. ... No cóż .... Póki co tak chyba właśnie jest.
. Poza tym jak tak sie wczoraj naczłapałam to bolały i piekły mnie kości biodrowe czy raczej może te miednicowe co to odstaja od początku do końca ciecia. 