Anulek czyli G1 wyszło w his-pat po łyżeczkowaniu, a po operacji w opisie his-pat czysto? Czyli jak opisane bez G1, przepraszam, że pytam ale po moim przypadku tak jakoś krążę myślami wokół tego, mnie lekarze też przygotowywali, że mogło być to G1, ale pozostało na takim wyniku jak po łyżkach, stan przednowotworowy.
Anitko nie wiem nie znam się na tym ,ale myślałam ,że oznaczenie stopnia zaawansowania i złośliwości robią dopiero po operacji ,przynajmniej ja tak miałam po łyżeczkowaniu gdy zgłosiłam się po wynik ,pielęgniarka powiedziała ,że lekarz chce ze mną rozmawiać lekarz wręczył mi kartę Dilo a tam było napisane nowotwór złośliwy trzonu macicy dopiero po operacji przyszedł wynik z oznaczeniem stopnia złośliwości i zaawansowania
Tak jak podczytuję te wątki to wydaje mi się że jest chyba różnie u Naszych Syrenek. Tak w ogóle nawet opisy his-pat (biorąc oczywiscie pod uwagę różnorodność diagnoz) są często odmienne. Jakby ... no nie wiem jak to nazwać praktyki, metody opisu były inne dla różnych szpitali.
Droga Mario, całe popołudnie śledziłam Twoją historię. Ale przeszłaś!! Jak to dobrze, że ostatnie wieści pozytywne. Gorąco pozdrawiam. I Drogie Syrenki, dopiero od kilku dni zaglądam do Syrenkowa i tak się cieszę, że Was znalazłam. Wczoraj miałam jakiś zjazd i zaczęłam wpadać w panikę. Po łyżeczkowaniu rak trzonu G2/G3, po laparoskopii (18.dzień) wciąż czekam na wynik. Nie wiem, co będzie dalej. Ciągle trzeba czekać, o wszystko dopytywać, ciągle skołowana, słabe noce. Pomyślałam, że w tym pokoiku znajdę pocieszenie i nadzieję na wyleczenie, a na pewno wsparcie i dobrą energię. I tak się stało. Dziękuję Mario, Oliku i innym Syrenkom. Życzę wszystkim zdrowia i codziennie Dnia Kobiet P.S. Powinnam w dziale wygrywamy z rakiem założyć mój wątek
Dzięki . Moja reflaksja dotyczyła tego, że powinnam mieć przekonanie/ postawę/ myślenie "wygrywamy z rakiem". I w zasadzie takie mam, oprócz kilku chwil zwątpienia . Wygrywamy z rakiem!!!!!!
Kasto to normalne ,że masz czasem gorsze dni ,też je miewam ale chyba każdy z takim rozpoznaniem choroby ma obawy zobaczysz przejdziesz leczenie i mijać będą miesiące ,lata a Ty odetchniesz z ulgą wiem nie będzie to oddech pełną piersią ,bo czasem coś tam zakłuje ,zaboli i znowu czarne myśli ,ale to tylko chwile musisz być silna i wierzyć ,że się uda ,bo się uda zobaczysz za parę lat będziesz pisała jak ja że jest wszystko ok
Bardzo dobrze to super, ale skoro były w wyskrobinach i ta sama macica badana po jej wycięciu a łyżeczkowanie chyba nie usuwa komórek rakowych, to czym się to tłumaczy, przepraszam Anulek, że pytam...
Nie przepraszaj 😊Nie wiem dokładnie ale po operacji to chyba pobrali wycinki że mnie a nie z wyciętej macicy po co mieliby ją badać. Musiałabym zajrzeć w papiery. Może w wolnej chwili