Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.

Mario oj Wielka szkoda,ale cóż zrobić u mnie przeszłam wszystkie etapy choroby od momentu usłyszenia diagnozy.Najbardziej w strzasajacym momentem była diagnoza.Czasu nie cofniemy,o pomyśleć mowy nie ma.Więc żyjemy tu i teraz 
Pepe twoje przeżycia z tym związane musiały być też mocno stresujące.Wiem jak się czulas i co przeszlas.Teraz już będzie tylko dobrze.Mocno ściskam i pozdrawiam 
,ale Małgosiu zawsze tak mam ,jak zbliża się wizyta kontrolna to trochę zaczynam świrować ,zważywszy na mój nowotwór bardzo złośliwy G3 ,to siedząc pod drzwiami, marzę sobie że pani doktor powie że to pomyłka ,wiem ktoś powie idiotka ,ale trzeba o czymś myśleć żeby nie uciec spod drzwi pozdrawiam Maria

. Czyli jak widać pomyłki się jednak zdarzają.

Mario myśl sobie w ten sposób siedząc pod drzewami,lepsze takie myślenie od myślenia ze czas pisać Testament.Co do stopnia złośliwości to różnie z tym bywa,jedne kobiety żyją długie lata po diagnozie,inne odchodzą w krótkim czasie.Rak jest jak ruletka.

. Najważniejsze jest przestawienie myślenia na pokonanie choroby. To jeden ze sposobów w walce o zdrowie. Być może kluczowy obok innych szeroko stosowanych metod dojścia do wyleczenia. Wszystkim zmagającym się z chorobami bardzo bardzo mocno tego życzę

.W przyszłym tygodniu jadę na tk do Gliwic a 3,06 kontrola w instytucie.I mam nadzieję ze będzie dobrze.Co jeszcze chciałam napisac, to ze lekarze rodzinni z pacjentem onko nie potrafią sobie poradzić w ogóle,chyba ze ja tylko tak trafiłam.Jestem rozczarowana podejściem mojego lekarza a na zmianę nie mogę sobie pozwolić,poniewaz pozostali lekarze są już i tak ponad stan oblozeni pacjentami.A jak to u was wygląda?


Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości