ASAJ75 dziękuję za przydatne informacje

Widzę, że chyba nie obejdzie się bez łyżeczkowania...
Chciałabym jeszcze podrążyć temat wyskrobywania tkanek z wnętrza macicy (endometrium). ASAJ75 skoro miałaś wykonane łyżeczkowanie, które nie ujawniło obecności raka, to w jaki sposób to samo łyżeczkowanie miałoby wykryć czy mięśniak nie jest mięsakiem (nie naruszając jego tkanki). Wiemy, że każdy guz otoczony jest ścianą, która izoluje go od zdrowych tkanek, a podczas zabiegów nie bez powodu wycina się go z pewnym marginesem, właśnie po to aby go nie naruszyć. Czasami żyjemy z takim odseparowanym guzem bardzo długo zanim się unaczyni, zezłośliwi i pod wpływem jakiegoś czynnika zacznie dawać przerzuty, więc nie należy go naruszać chociażby często stosowaną biopsją, a tym bardziej zeskrobywaniem. Mięśniaki często wchodzą do wnętrza macicy, wystają do endometrium, więc wydaje mi się, że jest możliwe ich naruszenie podczas łyżeczkowania (napisałam "wydaje mi się", bo nie mam pewności). Niestety lekarze nam tego nie wyjaśniają, bo mają dla nas zbyt mało czasu lub uważają, że nie musimy tego wiedzieć. A ja chciałabym mieć świadomość czym ryzykuję poddając się takiemu zabiegowi, zwłaszcza ze zostałam nastraszona przez lekarza. Tylko kto mi to wyjaśni zgodnie z rzeczywistością?
Przepraszam za chaotyczność, ale niestety taki mam styl

Może jest ktoś na tym forum kto miał wyciętą macicę z powodu dużych mięśniaków (z pozostawieniem jajników) bez wcześniejszego łyżeczkowania?