Dałam się namówić na operację, ale teraz mam wątpliwości...
Dziewczyny, jestem tu nowa i mam wielką nadzieję, że mi doradzicie, bo mam taki kłopot.
W grudniu kończę 48 lat i weszłam już w okres przedmenopauzalny - jakiś rok temu okres zaczął u mnie być coraz mniej regularny, co nie było jakimś problemem, bo wszystkie badania (poziom hormonów, USG ginekologiczne, USG piersi) wyszły dobrze. Ale lipcowy okres nie chciał się skończyć i trwał 6 tygodni, gdy zgłosiłam się do ginekologa. Zrobił USG i wyszedł mu polip, zasugerował też zgłoszenie się na izbę przyjęć do szpitala, aby mnie wyłyżeczkowali. Tak zrobiłam i na początku września dostałam wynik histo - rozrost prosty i złożony endometrium bez atypii. Myślałam, że jak bez atypii to nic takiego, ale lekarz w szpitalnej przychodni, który omawiał ze mną wynik, zalecił profilaktyczną operację usunięcia macicy. Dałam mu się namówić, będąc trochę w szoku, wystawił skierowanie, ma termin na 25 października. Ale w międzyczasie poczytałam trochę o tym schorzeniu, ale też o następstwach operacji i opadły mnie wątpliwości. Że może jednak powinnam pobrać hormony, jak to bez atypii, a dopiero jak nie pomoże, to operacja? Może nie ma co się tak śpieszyć, jak to profilaktyka? Czy operacja nie powinna być ostatecznością, skoro przy "bez atypii" ryzyko zrakowienia jest niewielkie?
Dziewczyny, poradźcie, bo nie wiem co mam robić - konsultowałam z jeszcze jednym lekarzem, który powiedział, żebym brała Proverę zamiast tej operacji, nawet ją wykupiłam, ale nie wzięłam, bo miewam migreny z aurą i bałam się skutków ubocznych. Ale neurolog, do którego dzwoniłam, mówi, że jednoskładnikową mogę, że sam progesteron nie jest u mnie ryzykowny. Więc może zacząć od tych hormonów, a jak nie pomogą to wtedy cięcie?
Czy Waszym zdaniem - jak wynik był bez atypii - to nie stracę czasu na leczenie hormonami?
Przeglądałam Syrenkowo dość długo, ale nie ma tu wątku osoby z r ozrostem bez atypii, co też mi dało do myślenia, że może jednak to jeszcze nie ten moment, by iść się zoperować?
pozdrawiam Was ciepło i bardzo liczę na Wasze wsparcie,
Magda
W grudniu kończę 48 lat i weszłam już w okres przedmenopauzalny - jakiś rok temu okres zaczął u mnie być coraz mniej regularny, co nie było jakimś problemem, bo wszystkie badania (poziom hormonów, USG ginekologiczne, USG piersi) wyszły dobrze. Ale lipcowy okres nie chciał się skończyć i trwał 6 tygodni, gdy zgłosiłam się do ginekologa. Zrobił USG i wyszedł mu polip, zasugerował też zgłoszenie się na izbę przyjęć do szpitala, aby mnie wyłyżeczkowali. Tak zrobiłam i na początku września dostałam wynik histo - rozrost prosty i złożony endometrium bez atypii. Myślałam, że jak bez atypii to nic takiego, ale lekarz w szpitalnej przychodni, który omawiał ze mną wynik, zalecił profilaktyczną operację usunięcia macicy. Dałam mu się namówić, będąc trochę w szoku, wystawił skierowanie, ma termin na 25 października. Ale w międzyczasie poczytałam trochę o tym schorzeniu, ale też o następstwach operacji i opadły mnie wątpliwości. Że może jednak powinnam pobrać hormony, jak to bez atypii, a dopiero jak nie pomoże, to operacja? Może nie ma co się tak śpieszyć, jak to profilaktyka? Czy operacja nie powinna być ostatecznością, skoro przy "bez atypii" ryzyko zrakowienia jest niewielkie?
Dziewczyny, poradźcie, bo nie wiem co mam robić - konsultowałam z jeszcze jednym lekarzem, który powiedział, żebym brała Proverę zamiast tej operacji, nawet ją wykupiłam, ale nie wzięłam, bo miewam migreny z aurą i bałam się skutków ubocznych. Ale neurolog, do którego dzwoniłam, mówi, że jednoskładnikową mogę, że sam progesteron nie jest u mnie ryzykowny. Więc może zacząć od tych hormonów, a jak nie pomogą to wtedy cięcie?
Czy Waszym zdaniem - jak wynik był bez atypii - to nie stracę czasu na leczenie hormonami?
Przeglądałam Syrenkowo dość długo, ale nie ma tu wątku osoby z r ozrostem bez atypii, co też mi dało do myślenia, że może jednak to jeszcze nie ten moment, by iść się zoperować?
pozdrawiam Was ciepło i bardzo liczę na Wasze wsparcie,
Magda
