Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.
Mnie chodziło jedynie o to, że mnie lekarz prowadzący trochę przyhamował w temacie i powiedział, że o wyleczeniu będzie można mówić dopiero za pięć lat, bo w przypadku raka o wyleczeniu nie decyduje udana operacja czy zakończenie przyjmowania chemii, a pięcioletnie przeżycie. A ja niestety (bądź stety) jestem z tych, co po operacji najchętniej zamknęłyby rozdział choroby i nigdy już do niej nie wracały. Paradoksalnie takie przyhamowanie pozwala mi chyba bardziej się z nią oswoić, żyć z nią na co dzień.
Pięknie napisałaś o codziennym rytuale wyrażania wdzięczności. U mnie jest podobnie. Ma się poczucie sensu, sprawczości. Ja wierzę, że pozytywne myślenie ma uzdrawiającą moc a stres szkodzi. Po prostu przy tak silnej potrzebie kontroli nie jest łatwo płynąć z dobrą energią. Nie, że nie próbuję. Po prostu czasem coś tam nie wyjdzie:)




Nic to, oby takie problemy były. Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości