mycha74 -nawrót CIN III po konizacji szyjki
Witajcie Syrenki
jestem tu nowa i trochę nieobeznana a przede wszystkim wystraszona przed czekającą mnie we wtorek operacją
Krótko o mnie - w 2010 roku przeszłam konizację szyjki macicy ze względu na CIN III, przez ten czas regularnie badałam się co pół roku wg zaleceń lekarza, w styczniu tego roku kontrolna cytologia i wynik HSIL CIS/CIN II/CIN III, zabieg łyżeczkowania i wycinki w szpitalu, przeszło 3 tygodnie czekania na wynik, który brzmi - w niektórych wycinkach brak dysplazji, widoczny mały z bardzo dużą dysplazją, jama macicy czysta, przejrzano próbki z cytologii jeszcze raz i podtrzymuje się wynik z badania. Przed wizytą u lekarza myślałam,że skończy się tylko na amputacji szyjki, lekarz niczego nie chce mi sugerować bo to moja decyzja ale po rozmowie widzę,że jednak bardziej skłania się do usunięcia macicy bez przydatków, właśnie ze względu na nawrót po konizacji. Dostałam skierowanie do szpitala i właśnie w środę czeka mnie operacja usunięcia macicy....Dziewczyny tak się boję, sama nie wiem czy dobrze,że od razu tak radykalna, czy wystarczyłaby głęboka amputacja szyjki? ale nie chcę ponownego nawrotu choroby, życia w stresie do następnej cytologii a potem po niej czekając na wynik. Mam jedno dziecko, nie planowałam nigdy więcej więc tak szczerze nie zależy mi na macicy, na tym czy ją będę mieć, bo to "rzecz" w nas, bez której da się żyć i to całkiem dobrze co widzę czytając Wasze posty
. Tak to sobie tłumaczę od jakiegoś czasu....boję się jednak tego co będzie po, bólu, gojenia, ograniczeń w ruchu, narkozy.....dziewczynki pocieszcie mnie nową, doradźcie tej, co prawda jeszcze z macicą ale już niedługo.... pozdrawiam Was wszytskie i super,że jest takie forum gdzie siedzę od kilku dni 


od czasu gdy dowiedziałam się o moich problemach szperałam w internecie non-stop ku złości mojej rodzinki
To naprawdę fajne gdy wchodzę na forum i widzę,że ktoś do mnie pisze, interesuje się mną, pociesza, to naprawdę pomaga. Od tygodnia non-stop myślę o operacji, kombinuję nad znieczuleniem bo wiem,że będę miała prawo wyboru - wolałabym pełną narkozę ale przeraża mnie rurka w gardle czy ona zawsze musi być? / chyba za dużo filmów się naoglądałam
mam niski próg bólu, panikara ze mnie, nerwus, płaczka itp
ale dałam radę. Nieprzyjemne było wyjmowanie drenu, cewnik był niemal wybawieniem bo nie trzeba było wstawać. Dośc sporym wyzwaniem był pierwszy prysznic w trakcie którego oblałam męża dwukrotnie i po powrocie na salę był bardziej mokry niz ja.W czwartek zabieg w niedzielę byłam w domu i naprawdę szczerze oprócz leków w pierwszej dobie po zabiegu niczego juz nie wzięłam. I teraz żeby było jasne nie operowali mnie czarodzieje z Leśnej Góry tylko lekarze ze zwykłego powiatowego szpitala który ma taką sobie opinię w środowisku. Jesli tylko pacjentke cos bolała dawali leki, pomagali wstać, nikt nie warczał, nie poganiał, nie krzyczał i mam nadzieję a właściwie pewność, że tam gdzie mieszkasz jest podobnie bo duzo dziewczyn jest ze Śląska. Po powrocie do domu łózko szpitalne okazało sie jednak nienajgorszym wynalazkiem bo nasze domowe łózka są niższe i trzeba było sie trochę nastękać. Ze względu na kulturę nie powiem jakiego słowa najczęściej używałam w domu ale jakże mi ono pomoglo w tym czasie to ja i mój mąż wiemy.......Dlatego uwierz, że będzie tak jak u mnie, nastaw sie pozytywnie, bój sie w granicach rozsądku, nie pozwalaj sobie na zbytnie fantazjowanie i nie słuchaj jakichs niestworzonych opowieści. My tu naprawdę nie oszukujemy nikogo, mówimy jak jest, jak było i naprawdę jesteśmy dowodem na to, że nawet największe nerwuski daja radę i po jakimś czasie się usmiechają na wspomnienie swoich obaw. Także glowa do góry!


Powiedzcie kochane czy będę miała lewatywę? bo jakoś nie kojarzę czy czytałam? Fajnie,że będę miała Magonię operowaną w bliskim terminie, pewnie,że jeszcze nie raz porozmawiamy wracając do zdrówka. Och marzy mi się by był piątek za tydzień....ale by było fajnie
I pamietaj ogól sie sama bo to nic przyjemnego jak Cie ktoś ciachnie jakąś maszynką wielokrotnego użytku..
A poza tym włącz pozytywne myslenie nie damy Ci zrobic krzywdy.!!!!!!
wyczyściło mnie na maksa
Ja nieby nie nalezę do strachliwych ale ściska mnie w dołku. Oby już było po...
