
Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.


U mnie od diagnozy do operacji mięśniak już nie urósł, co prawda nie zmniejszył się się, ale może było za mało czasu...Brałam 2 x sok Noni, olej z wiesiołka 3x i siemie lniane przed posiłkami. Ziołami się nie kurowałam, bo było zbyt mało czasu, ale zorientowałam się, że u Ojców Bonifratrów można uzyskać poradę darmową! i dobierają mieszankę indywidualnie, którą potem można wykupić w ich aptece. Zioła Ojca Klimuszko i Sroki chyba mają stały skład i można samemu komponować mieszankę albo spróbować kupić "gotowca" w Internecie.


Hello Dziewczyny:) Już nie będę więcej marudzić. Tak postanowiłam. Przynajmniej na razie, ha ha... Za mną 10 dni czytania, sprawdzania, radzenia się... I zamartwiania, umartwiania, niespania, bicia się z myślami, analizowania, wertowania internetu, oglądania youtuba i przebywania z Wami oczywiście. Bo odkryłam Syrenkowo. I nagle doznałam olśnienia. To, że mnie tak boli od pasa w dół, to wina ucisku mięśniaka, który nie jest olbrzymi, ale usadowił się w trzonie macicy. O tym, że mam macicę w tyłozgięciu, wiedziałam od dawna. Jaki jest fenomen mojego odkrycia? Że trzon takiej macicy nie zmierza ku przodowi brzucha, lecz jest odchylony do tyłu. Tutaj też siedzi mój mięśniak. I ten trzon z owym mięsniakiem niejako przytula się do mojego kręgosłupa i kości krzyżowej, oglądałam rysunki tyłozgietych macic. I tak jest, jak piszę. Dlatego objawy, jakie mam ja, ma niewiele kobiet. To moja budowa i nieszczęsne umiejscowienie, to samo z torbielą jajnika, też jest bliżej pleców. Czyli lekarz mógł rzeczywiście nie widzieć niczego drastycznego w obrazie usg. To, że trzeba operować, sam powiedział, ale nie widział potrzeby w obrazie do pośpiechu. Porównywałam obrazy mojego usg z innymi w necie i doktor może mieć rację, że to nie musi być nic złego. Poza tym, jestem wykończona. Dzisiaj cały czas głowkowałam i postanowilam zaufać temu lekarzowi i poddac się zaplanowanej operacji w lipcu. Odwiedzę doktora jeszcze w czerwcu dla kontroli i zrobienia wymaganych wyników. Dziękuję Dziewczyny za cenne rady na forum i priv. To dla mnie dużo znaczy. Gdyby coś się działo, na pewno zareaguję. Mam umierającego Teścia i mój mąż mnie potrzebuje, i pracować muszę. A myślenie i doszukiwanie się drugiego dna mnie męczyło. Ufam Bogu, że wszystko będzie dobrze. Oczywiście w Syrenkowie nadal jestem , dla Was, dla siebie... Będę później czytać, jak się przygotować do operacji i co robić po. To skarbnica wiedzy:)

Dziękuję Oliczku:) Tak... Teraz potrzebujemy wsparcia z Góry. Dzisiaj ksiadz ze szpitala udzelił Sakramentu Namaszczenia Chorych, nie chcieliśmy traktować tego, jako Ostatnie Namaszczenie, bo gdzieś tam tli się nadzieja, że jakims cudem Teść z tego wyjdzie. Ale jest ona bardzo nikła. Generalnie może grzeszę, ale sądzę że u Boga będzie mu lepiej, bo tutaj ma już tylko cierpienie. Na razie jest w śpiączce, ale sam oddycha, jest chudy, ma zap. płuc i jest po i następnym mikroudarze. Już od kilku miesięcy niesamodzielny. Co postanowi Pan, to zaakceptujemy. Dziękuję za dobre słowa 

Ty też Anitko:) Jesteś Dobrą Duszą, wszystkim towarzyszysz, wszystkim doradzasz, o wszystkich się martwisz:) Pamiętaj, ze Ty też jesteś ważna. Dla nas i dla siebie samej. Zdrowego egoizmu Ci życzę 
Powrót do Przygotowały się z naszą pomocą
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość